 | Mikołaj GogolOżenek |
OŻENEK to druga - obok nieśmiertelnego Rewizora - powszechnie znana i lubiana sztuka Mikołaja Gogola. Od chwili swojej polskiej premiery w 1908 roku przyciąga tłumy widzów, którzy dowiedzieć się mogą, jak wyglądały w carskiej Rosji swaty niemłodego już kawalera z panną ciut przebrzmiałą - w obecności mistrzyni swaciej ceremonii i gromady barwnie emablujących zalotników. Ale czy tylko wtedy - ponad 150 lat temu - takie wydarzenia mogły mieć miejsce? Ożenek jest przecież nie tylko ostrą satyrą społeczną i pysznym obrazkiem obyczajowym z epoki, lecz przede wszystkim analizą uniwersalnego mechanizmu zwarcia ludzi płci przeciwnych. W dodatku - poza intrygującym odautorskim podtytułem, że to zdarzenie całkiem niewiarygodne - bardzo wiarygodną psychologicznie. Reżyser Maciej Sobociński po raz kolejny zmierza się z twórczością genialnego dramatopisarza - wraz z nim podsuwa nam wszystkim lustro i po raz kolejny wzywa: nie przygaduj zwierciadłu, kiedy masz gębę krzywą! ceny biletów: normalne I miejsca 40 zł II miejsca 35 zł ulgowe I miejsca 30 zł II miejsca 25 zł
Premiera: 22.05.2004Czas trwania: 1 godz.40min.
Obsada:Recenzje:Paweł Głowacki, Reklamówka diabła stróża, /Dziennik Polski nr 120/, 24.05.2004
(...) Tak jak niegdyś z "Rewizora", tak dziś z "Ożenku", z drugiej legendarnej arcykomedii Gogola, Sobociński wyciska krople ciemne i cierpkie, czyli to, co tam tkwi od zawsze, tylko żeśmy o[...]
...(...) Tak jak niegdyś z "Rewizora", tak dziś z "Ożenku", z drugiej legendarnej arcykomedii Gogola, Sobociński wyciska krople ciemne i cierpkie, czyli to, co tam tkwi od zawsze, tylko żeśmy o tym zapomnieli przez lata brania udziału w odziewaniu gogolowskich ciemności i cierpkości fatałaszkami rodem z czytanek dla grzecznych dzieci. I tak, jak wtedy, patrzy na ten ledwo dyszący ludek próżni - i nie znajduje w sobie nawet okruchu taniego szyderstwa. Bo hecne jajcarstwo naprawdę nie jest ze świata Gogola. Śmiech próżni jest inny niż śmiech pastelowych kabaretów. (...)
Magda Huzarska, "Ślubu nie będzie", /Gazeta Krakowska Nr 126/, 31.05.2004
Może się wydawać, że twórcy po raz kolejny postanowili uwspółcześnić wielokrotnie powtarzany na scenie tekst, stosując banalne chwyty, polegające na przebraniu aktorów w dzisiejsze[...]
...Może się wydawać, że twórcy po raz kolejny postanowili uwspółcześnić wielokrotnie powtarzany na scenie tekst, stosując banalne chwyty, polegające na przebraniu aktorów w dzisiejsze kostiumy, stworzeniu na scenie przestrzeni, którą można spotkać tu i teraz, przycięciu tekstu tak, żeby nie raził dosłownością. Jednak szybko można się zorientować, że Maciej Sobociński za pomocą Gogola ma do załatwienia kilka ważnych spraw, których nie przekazałby nam, zostając przy tradycyjnym wystawieniu komedii. (…)na pewno nie można temu przedstawieniu odmówić logicznej konsekwencji i połączonej z nią teatralnej czystości, która sprawia, że spektakl długo pozostaje w pamięci.
Marian Toporek, Wszędzie i nigdzie, /Trybuna nr 161/, 12.07.2004
(...) Reżyser dokładnie wybrał obsadę, ale efekty gry są różnorakie. Wszyscy osadzeni są w swoim emploi trafnie: Podkolesin (Marcin Kuźmiński), Koczkariew (Radosław Krzyżowski),[...]
...(...) Reżyser dokładnie wybrał obsadę, ale efekty gry są różnorakie. Wszyscy osadzeni są w swoim emploi trafnie: Podkolesin (Marcin Kuźmiński), Koczkariew (Radosław Krzyżowski), Jajecznica (Krzysztof Jądrysek), Żewakta (Tomasz Międzik), Anuczkin (Grzegorz Mielczarek) Słarikow (Sławomir Rokita) - to menażeria małych słabości i kompleksów. Niby poprawnie odtwarzają swe role, a nic z tego nie wynika Czegoś wyraźnie brakuje. Ale to już nie do nich zarzuty".
Piotr Wojdyło, , /Dziennik Teatralny Kraków/, 05.06.2008
Bohaterowie natomiast bardzo uniwersalnie zostali wykreowani. Wydają się przedstawiać przekrój społeczeństwa, momentami takiego, jaki widzimy u Gogola, momentami - można by rzec -[...]
...Bohaterowie natomiast bardzo uniwersalnie zostali wykreowani. Wydają się przedstawiać przekrój społeczeństwa, momentami takiego, jaki widzimy u Gogola, momentami - można by rzec - zaktualizowanego. (…) Na pochwałę zasługuje Radosław Krzyżowski, występujący w roli Korczakiewa - stworzył barwną, żywą, pełną metaforyki postać, która ratuje wiele scen. Reszta zalotników to mieszanka różnych charakterów, stanów i manier, tworzących ciekawe, barwne, często zabawne zamieszanie. (…)Sobociński intrygował swoimi pomysłami od początku do końca, i jeżeli do tego zmierzał, należą mu się brawa. Gogola na całe szczęście nie popsuł, ale też w pełni nie wykorzystał.
| |