Teatr Słowacki w Krakowie
EN | PL
Ziemia Obiecana
w morcznym
Niżyński. Zapiski z otchłani
Nie calkiem wesola
Ziemia planeta
Romeo i Julia
solaris
Strona główna Aktualne spektakle Archiwum spektakli
 
Aktualności Repertuar Spektakle Zespół Teatr Galeria Bilety

Aktualne spektakle

Władysław Stanisław Reymont

Ziemia obiecana - spektakl muzyczny

adaptacja sceniczna: Wojciech Kościelniak
reżyseria: Wojciech Kościelniak
teksty piosenek: Rafał Dziwisz
muzyka: Piotr Dziubek
scenografia: Damian Styrna
kostiumy: Katarzyna Paciorek
choreografia: Beata Owczarek
choreografia: Janusz Skubaczkowski
przygotowanie wokalne: Halina Jarczyk
asystent reżysera: Magdalena Kozińska
inspicjent : Agata Schweiger

Arcydzieła polskiego Noblisty nie trzeba szczególnie reklamować, do dzisiaj cieszy się ono niesłabnącym powodzeniem. Równie ponadczasowy jest temat tej opowieści - zderzenie marzeń i wysiłków młodych ludzi, pragnących zrobić szybką karierę z brutalnymi regułami gry gospodarki wczesnokapitalistcznej. Zaletą i wielką atrakcją adaptacji scenicznej powieści Reymonta przygotowanej przez Wojciecha Kościelniaka jest jednak to, że jest to wersja muzyczna - wzbogacona o świetną, energetyczną muzykę, znakomite piosenki i taniec. Reżyser spektaklu uznany został przez krytykę za arcymistrza muzycznych adaptacji klasyki polskiej i obcej, a w swoim dorobku ma tak wybitne realizacje musicalowe, jak Ferdydurke W. Gombrowicza, Lalkę B. Prusa czy Śluby panieńskie A. Fredry.

Spektakl zorganizowany we współpracy z PWST im. Ludwika Solskiego w Krakowie.

Projekt współorganizowany przez Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego w Warszawie.

ZWIASTUN

PREVIEW 10 MINUT

Ceny biletów:

Wtorki, środy, czwartki i niedziele:
obszar cenowy: A normalny - 50 zł, ulgowy - 35 zł
obszar cenowy: B normalny - 40 zł, ulgowy - 25 zł
obszar cenowy: C normalny - 30 zł, ulgowy - 15 zł

Piątki i soboty:
obszar cenowy A: normalny - 60 zł, ulgowy - 50 zł
obszar cenowy B: normalny - 50 zł, ulgowy - 40 zł
obszar cenowy C: normalny - 30 zł, ulgowy - 15 zł

 

Premiera: 01.07.2011

Czas trwania: 170 min


Obsada:

Karol Borowiecki:   Rafał Szumera
Moryc Welt:   Karol Śmiałek (gościnnie)
/:   Daniel Malchar
Maks Baum:   Dawid Kartaszewicz (gościnnie)
Lucy Zuker:   Katarzyna Zawiślak-Dolny
Müller:   Krzysztof Jędrysek
Mada Müller:   Ewelina Przybyła
Anka:   Karolina Kazoń
Herman Bucholc:   Tomasz Wysocki
Mateusz:   Maciej Jackowski
Horn:   Rafał Dziwisz
Zuker:   Feliks Szajnert
Grosglik:   Tadeusz Zięba
Robert Kessler:   Wojciech Skibiński
Dawid Halpern:   Sławomir Rokita
Stach Wilczek:   Sławomir Maciejewski
Bum-Bum:   Grzegorz Łukawski
Michalakowa:   Marta Waldera
August:   Rafał Sadowski
Baum:   Jerzy Światłoń
Zosia Malinowska:   Julia Siewniak
/:   Matylda Wojsznis
Adam Malinowski:   Aleksander Kopański
/:   Michał Woźnica
Malinowska:   Hanna Bieluszko
Papuga:   Gabriela Pawłowicz
Tancerze:   Aleksander Kopański
~   Karol Miękina
~   Gabriela Pawłowicz
~   Piotr Skalski
~   Natalia Staninska
~   Dorota Wacek
~   Michał Woźnica
Orkiestra w składzie:  
Dyrygent, I skrzypce:   Halina Jarczyk
II skrzypce:   Tomasz Góra
/:   Mateusz Jędrysek
Wiolonczela:   Jacek Kociuban
/:   Alicja Góra
Fortepian:   Jacek Bylica
Akordeon:   Jacek Hołubowski
/:   Grzegorz Polus
Klarnet cl, clb:   Andrzej Godek
/:   Jakub Sztencel
Tuba:   Przemysław Sokół
Banjo:   Krzysztof Oczkowski
Kontrabas:   Grzegorz Piętak
Perkusja:   Sławomir Berny
/:   Bartłomiej Szczepański


współorganizator 

Recenzje:

Daniel Lis, Oplątani, /kultura onet.pl/, 26.09.2011

(...) Koncentrując się na losach poszczególnych jednostek, ich pragnieniach i ambicjach, Kościelniak wiernie oddaje ducha powieści Władysława Reymonta. Ale i stawia aktorów przed nie lada wyzwaniem. [...]

...

(...) Koncentrując się na losach poszczególnych jednostek, ich pragnieniach i ambicjach, Kościelniak wiernie oddaje ducha powieści Władysława Reymonta. Ale i stawia aktorów przed nie lada wyzwaniem. Łatwo ulec pokusie porównywania z rolami Daniela Olbrychskiego, Andrzeja Seweryna, Wojciecha Pszoniaka i innych, współtworzących wybitną ekranizację Andrzeja Wajdy z 1974 r. (...) Z tą trudnością najlepiej poradzili sobie aktorzy ze stałego zespołu Teatru, dlatego największe wrażenie robią postaci drugoplanowe i epizodyczne. W ciągu kilku minut obecności na scenie Feliks Szajnert (Zuker), Tomasz Wysocki (Bucholc), Wojciech Skibiński (Kessler), Krzysztof Jędrysek (Müller) i Marta Waldera (Michalakowa) stworzyli prawdziwe kreacje. Bo czy wiszące nad bohaterami fatum nie jest tylko spełnieniem złorzeczeń tej ostatniej? Największe wrażenie robi wątek Zosi Malinowskiej, zmęczonej biedą i łatwo ulegającej pokusie poprawienia sytuacji materialnej, oraz jej matki (Hanna Bieluszko), tak rozmodlonej w intencji odwrócenia okrutnego losu, że nie potrafi swojej córeczki uchronić przed katastrofą. (...) W musicalach często najciekawsze utwory wykonują nie główni bohaterowie, lecz ich przeciwnicy. Warunkiem atrakcyjności w tej konwencji jest wyrazistość. W powieści Reymonta szwarccharakterów na szczęście nie brakuje. Polsko – żydowsko-niemiecka trójca, której daleko przecież do świętości, jest osaczona przez samych wrogów i twórcy przedstawienia doskonale to wypunktowali. Najbardziej intryguje piosenka Kesslera, która może się okazać interesującym sprawdzianem dla publiczności. Czy spokój na widowni oznacza już wstrząs czy jeszcze chłodny dystans? Może milczeniem widzowie wysyłają sygnał, że nie ulegną prowokacji? Ale czy o prawdziwym – iście gombrowiczowskim – dystansie nie świadczyłby aplauz? Reżyser w pełni wykorzystał muzyczny potencjał tkwiący w „Ziemi obiecanej”. Dzięki nawiązaniom etnicznym i „przemysłowym” brzmieniom inscenizacja jest bardzo różnorodna. W połączeniu z dbałością o stronę wizualną – to prawdziwa uczta dla zmysłów i zdecydowanie najlepsze od lat przedstawienie muzyczne w Teatrze im. J. Słowackiego.

 

Paweł Głowacki, Kolorowe romby, /Dziennik Polski/, 27.09.2011

(...) Żadnych podobizn hal fabrycznych, brak tekturowych portretów ulic Łodzi, nawet śladu udających prawdę gadżetów fatalnego losu bladych robotnic, nawet najmniejszego echa sytości kapitalistów. Gab[...]

...

(...) Żadnych podobizn hal fabrycznych, brak tekturowych portretów ulic Łodzi, nawet śladu udających prawdę gadżetów fatalnego losu bladych robotnic, nawet najmniejszego echa sytości kapitalistów. Gabinet potwornego Hermana Bucholca (Tomasz Wysocki)? Pusta przestrzeń i łysy jak kolano potwór na inwalidzkim wózku, na wehikule tak dziwacznym, że tylko w teatrze do obejrzenia. Wiejska posiadłość Anki (Karolina Kazoń), której miłość jest dla Karola Borowieckiego (Rafał Szumera) jedynie interesem do zrobienia? Ta sama pustka, pianino z odkrytymi wnętrznościami i balet ćwierkający jak ptaki w brzozach. Brzęczący brylantami pałac cynicznego Müllera (Krzysztof Jędrysek)? Trzy pudła z mysio-szarego kartonu. Łóżka? Świetlne prostokąty na podłodze. Fabryczka Grosglika (Tadeusz Zięba)? System przezroczystych rur, pełnych białego dymu. Ludzkie zwłoki? Kokon z lin. Pijaństwo? Taboret o miękkich nogach... Nie da się wszystkiego wymienić. Znaki. Znak za znakiem. I prawie trzy godziny takiej teatralności. (...) Ta nieustępliwa teatralność nadała „Ziemi obiecanej" posmak spokojnej nostalgii, zmieniła w coś na podobieństwo elegii, ale chłodnej, elegii, co nie rozdziera szat, nie łka, nie protestuje, nie żali się na kamienne serca ludzi. Nie. Ta teatralność tylko po to jest, by przypomnieć kawałek niegdysiejszego świata. Stąd się w tej „Ziemi obiecanej" bierze kojący brak napastliwego umoralniania. Kościelniak nie karci, nie boleje nad niesprawiedliwością, nie epatuje cierpieniem poniżonych, nie filozofuje, nie politykuje, nie psychologizuje, nie poucza mnie, jak mam z bliźnimi postępować, by ocalić swe człowieczeństwo i mieć otwarte bramy do raju. Amen. On tylko baje, bawiąc się metaforkami. Zgromadzony na widowni lud miast i wsi, lud oczywiście katorżniczo hakujący na okruch suchego chleba i oczywiście bezlitośnie dojony przez współczesnych kapitalistów, czyli oczywiście przez Tuska o wilczych oczach, ten lud, ten biedny Czerwony Kapturek oraz biedna babcia zarazem – niby co miał czynić, patrząc na Bum-Buma (Grzegorz Łukawski), podpalającego świeżą fabrykę Borowieckiego, Bauma i Moryca Welta (Marcin Kątny)? Klaskać? Łukawski ma umączoną twarz, jak starzy mimowie. Tę dziwnie liryczną, człekokształtną iluzję trzeba smakować, a nie bić jej brawo. Nie było też szans, by lud frenety czynił, gdy płonęła rzeczona fabryka, gdyż nie było płomieni, a jedynie kolorowe romby, wyświetlane na tylnej ścianie sceny. Po czym – kolejny śpiew. Właśnie tak – u Kościelniaka mało jest gadania, dużo śpiewu. Pieśni, songi do granej na żywo muzyki, gwałtownie bądź delikatnie nucone wyznania – to ostatni, najwyższy stopień teatralności. Najwyższy też co do jakości.

 

Łukasz Maciejewski, Udana musicalowa „Ziemia obiecana”, /Polska Gazeta Krakowska/, 30.09.2011

(...) W wydanej w 1899 r. powieści Reymonta, Łódź jest uniwersalnym symbolem. Od tamtej pory, prawie nic się nie zmieniło. Mechanizm ludzkich zachowań pozostaje przecież niezmienny. W przedstawieniu K[...]

...

(...) W wydanej w 1899 r. powieści Reymonta, Łódź jest uniwersalnym symbolem. Od tamtej pory, prawie nic się nie zmieniło. Mechanizm ludzkich zachowań pozostaje przecież niezmienny. W przedstawieniu Kościelniaka, podobnie jak w filmie Wajdy, najistotniejszy wydaje się wymiar egzystencjalnego rozczarowania. Reymont na przykładzie przyjaźni trzech młodych bohaterów: Polaka, Niemca i Żyda, precyzyjnie pokazał dewaluację ideałów. Wspólny biznes zaczyna się od euforii i optymizmu, ale szybko przeradza w chorobliwą pogoń za sukcesem. Nie ma miejsca na uczucia, lojalność, altruizm. Tak było za czasów Reymonta, tak jest dzisiaj. Wystarczy przypomnieć świetny film Finchera „Social Network”. To przecież nic innego, jak „Ziemia obiecana” ery „Facebooka”. Wojciech Kościelniak w zasadzie jednoosobowo wypełnił w polskim teatrze lukę twórcy musicalowego, który łączyłby widowiskowość z intelektualnymi ambicjami. Mierzy wysoko, sięga po „Śluby panieńskie”, „Proces”, „Lalkę”. Krakowska „Ziemia obiecana” jest do pewnego stopnia powtórzeniem poprzednich inscenizacji. Mam na myśli zarówno wyznaczający poziom przedstawień dobór współpracowników: od charakterystycznych akordów Piotra Dziubka, poprzez świetne teksty piosenek autorstwa Rafała Dziwisza, kończąc na zwartej koncepcji plastycznej Damiana Styrny, łączącej surrealizm i ekspresjonizm. „Ziemia...” nie jest spektaklem, który odnawiałby granice gatunku. Wszystko rozgrywa się tutaj w zgodzie z gatunkową definicją. Aktorzy śpiewają od sceny do sceny, dekoracje się zmieniają, fabuła posuwa do przodu. Ale ponieważ przedstawienie jest zdyscyplinowane, a songi stoją na wysokim poziomie, podobnie jak aktorstwo i inscenizacja, ogląda się to wszystko z dużą przyjemnością. Mimo że konwencja musicalu nie sprzyja subtelnym kreacjom aktorskim, w przedstawieniu znalazło się kilka świetnych ról. Znakomity jest Bucholc w wykonaniu odmienionego, również fizycznie Tomasza Wysockiego. Łatwo było tę rolę przerysować, ale Wysocki, nie przestając być groźny, staje się przede wszystkim tragiczny. Karol Śmiałek jako Moryc Welt w końcu otrzymał rolę zgodną z jego temperamentem, Rafał Szumera (Karol Borowiecki) wnosi do spektaklu urodę i wdzięk. Mogą podobać się także Krzysztof Jędrysek jako Stary Muller oraz rodzajowy Błażej Wójcik w roli Wilczka. Wspaniale zaśpiewała Anna Terpiłowska (Anka), natomiast Barbara Garstka jako Mada wykazała się dużą vis comica. (...) Kościelniak za Reymontem ukazuje katalog ludzkich grzechów głównych. Ziemia obiecana stała się piekłem. Na szkaradnym tle, tym wyraziściej zaznaczają obecność postaci, które nie uległy zbiorowemu zaczadzeniu, na przykład Horn (dobra rola Rafała Dziwisza), mający odwagę sprzeciwić się złu.

 

Sabina Misiarz-Filipek, O męskości, /e-splot.pl/, 15.11.2011

Kolejne solówki w dość tradycyjny sposób pozwalają zaprezentować się poszczególnym bohaterom. Muzyka Piotra Dziubka skłania do podrygów, a choreografia Beaty Owczarek i Janusza Skubaczkowskiego odbier[...]

...

Kolejne solówki w dość tradycyjny sposób pozwalają zaprezentować się poszczególnym bohaterom. Muzyka Piotra Dziubka skłania do podrygów, a choreografia Beaty Owczarek i Janusza Skubaczkowskiego odbiera naturalność postaciom. Istnieje więc niebezpieczeństwo, że dramat rozpłynie się w skocznych rytmach. Ale jakoś się nie rozpływa i nie ulega teatralizacji. Postaci są przerysowane, momentami doprowadzone do granic groteskowości, jednak, dzięki subtelności gry aktorskiej, zachowują indywidualne rysy osobowości. I to chyba jest najciekawsze – świadome użycie konwencji. Konwencjonalny jest bowiem rytm przedstawienia, który wyznaczają kolejne solowe wystąpienia. Materia tych wystąpień jest na tyle ciekawa, by utrzymać uwagę widza. Ziemia Obiecana to spektakl pełen treści, tej zawartej przez Reymonta w powieści, lecz na nowo zinterpretowanej przez Wojciecha Kościelniaka tak, by mogła się ona wydać ponadczasowa. (...) Ziemia Obiecana Wojciecha Kościelniaka jest przede wszystkim zobrazowaniem świata mężczyzn, w którym różne problemy dotyczące męskości ścierają się ze sobą. (...) Mam wrażenie, że to, co zwykliśmy zwać dziejami Łodzi, na scenie zostało zatarte na korzyść historii prywatnych poszczególnych bohaterów. Zamiast rozważań nad działaniem rynku i dynamiką społeczeństwa pojawia się nieco inaczej sformułowany problem: jak sprostać wymaganiom swoich czasów? Podpalić fabrykę, a może wyjechać do pracy za granicę? Jak sobie poradzić z miłością do kobiety, a jak z ojcostwem? W jaki sposób sprawować władzę, a jak określać swój stosunek do niej? To bardzo męskie pytania. W sztuce Wojciecha Kościelniaka dostrzegam między innymi pytanie o to, jak być mężczyzną. I chyba nie tylko ja. Patrzę na licealistów, wychodzą z teatru i wygląda na to, że zaschło im w gardle po tym, jak usłyszeli: „Mamy fabryki, mamy żony, mamy pałace!”. Teraz pójdą się napić, jak prawdziwi mężczyźni.

 

Anna Szczygieł, Reymont z mikroportem – „Ziemia obiecana” w Teatrze Słowackiego, /Kulturatka.pl/, 28.11.2011

(...) Twórcy postawili na minimalizm i skupili się na stronie wokalno-aktorskiej. Lniane kurtynki z cieniami fabrycznych urządzeń służą są scenografię. Taki minimalizm służy spektaklowi, pełnemu śpiew[...]

...

(...) Twórcy postawili na minimalizm i skupili się na stronie wokalno-aktorskiej. Lniane kurtynki z cieniami fabrycznych urządzeń służą są scenografię. Taki minimalizm służy spektaklowi, pełnemu śpiewu i rozmachu. (...)

Poznajemy opowieść o trzech przyjaciołach: Karolu, Morycu i Maksie, którzy postanawiają zbudować fabrykę i zawojować świat, wzbogacić się, zdobyć uznanie i majątek. Polak, Żyd i Niemiec – wspólnie budują, wspólnie działają, przyjaźnią się i łamią stereotypy. Starają się odnaleźć w Łodzi – mieście, które galopuje ku rozwojowi, rozrasta się, zajmuje coraz to nowe tereny, ściąga coraz to nowe zastępy pełnych nadziei na godne życie ludzi, pożerając ich powoli, tłamsząc i w końcu konsumując do samego końca. Później zabiera się za następnych.

Przykładem takiego skonsumowanego do końca bohatera jest Karol Borowiecki (w tej roli Rafał Szumera) który realizuje kapitalistyczny ideał: pracuje, zdobywa doświadczenie… Marzy o majątku, jest zaręczony i chętnie korzysta z posagu przyszłej żony, co nie przeszkadza mu romansować na boku z mężatką. Jak inni bohaterowie uwija się jak w ukropie: wszyscy tańczą tańce synchroniczne, śpiewają rzewnie i skocznie (rewelacyjny Krzysztof Jędrysek), raz jest zabawnie (groteskowy i jak zwykle rewelacyjny Błażej Wójcik w roli Stacha Wilczka), raz śmiesznie (urocza Barbara Garstka w roli Mady), a czasem dramatycznie i wstrząsająco (świetna Katarzyna Zawiślak – Dolny – w roli Lucy, kochanki Karola). Wszechobecny taniec, musicalowe – rodem z Broodwayu utwory muzyczne i nieco zbyt teatralne niekiedy sceny, jak choćby cała diabelska postać Bucholca, nie przysłaniają tłoczących się w tle maszyn, trybów, trybików, rur i przewodów, turkocących i brzęczących.

Piosenką przewodnią „Ziemi obiecanej” mógłby być „Kombinat” Republiki, bo głos Ciechowskiego słyszałam gdzieś ciągle z tyłu głowy: „kombinat pracuje, oddycha buduje, kombinat to tkanka, ja jestem komórką, nie wyrwę się”. Duszne miasto, ciasne, parne, tłamszące, dławiąc każdy odruch serca i każdą cząstkę dobra, brutalne i chciwe, nie oddaje łatwo swoich łupów, kiedy kogoś już schwyta, nie puści tak łatwo.

„Ziemia obiecana” to opowiedziana z rozmachem epicka historia, z wykonanymi na najwyższym poziomie partiami wokalnymi, z tańcem i prawdziwymi, ludzkimi dramatami, miłością i pracującą nieustannie machiną fabryczną. „Kombinat pulsuje, nikt nie wie, że żyje” w „Ziemi obiecanej” można zobaczyć jak na dłoni.

 

Łukasz Maciejewski, Bezlitosna, niebieska nić, /„Teatr” /, 01.12.2011

(...) W powieści Reymonta Łódź była uniwersalnym symbolem. Od tamtej pory prawie nic się nie zmieniło. Mechanizm ludzkich zachowań pozostaje niezmienny. W przedstawieniu Kościelniaka najistotniejszy w[...]

...

(...) W powieści Reymonta Łódź była uniwersalnym symbolem. Od tamtej pory prawie nic się nie zmieniło. Mechanizm ludzkich zachowań pozostaje niezmienny. W przedstawieniu Kościelniaka najistotniejszy wydaje się wymiar egzystencjalnego rozczarowania. Reymont na przykładzie przyjaźni trzech młodych bohaterów: Polaka, Niemca i Żyda, precyzyjnie pokazał dewaluację ideałów. Wspólny biznes zaczyna się od euforii i optymizmu, ale szybko przeradza w chorobliwą pogoń za sukcesem. Nie ma miejsca na uczucia, lojalność, altruizm. Tak było za czasów Reymonta, tak jest dzisiaj. (...)

Jednak bohaterami musicalowej Ziemi obiecanej nie są ludzie sukcesu. Wszyscy, bez wyjątku, są nieszczęśliwi. Wzmocnienie pesymistycznej wizji świata przedstawionego, zarówno wobec powieści, jak i klasycznego filmu Wajdy, wydaje się znamienne. Kościelniak trafnie pokazał bezwyjściowość sytuacji egzystencjalnej. Razem z bohaterami trafiamy do miejsc, z którymi nie sposób się zaprzyjaźnić. Staramy się je pokochać, nie stać nas przecież na kolejną ucieczkę, rozpoczynanie od nowa. (...)

Pierwszoplanowymi bohaterami Ziemi obiecanej są trzej przyjaciele mieszkający przy ulicy Piotrkowskiej 90, w kamienicy Teodora Steigerta. Wspólnie tworzą multikulturową, otwartą na koegzystencję wielu narodowości rodzinę. Polak – Karol Borowiecki (Rafał Szumera), Niemiec – Maks Baum (Dawid Kartaszewicz), oraz Żyd – Moryc Welt (Karol Śmiałek / Marcin Kątny). Młodzi, inteligentni, przebojowi. (...)

Szumera, Kartaszewicz i Śmiałek (to właśnie on zagrał Moryca w spektaklu premierowym) są pełni wdzięku i pasji, a Śmiałek dodatkowo doskonale śpiewa i tańczy. Trudno zestawiać ich role z wybitnymi, filmowymi kreacjami Olbrychskiego, Seweryna i Pszoniaka, ale najmłodsze pokolenie krakowskich aktorów dostarczyło mi wielu momentów satysfakcji. (...)

Na wysokości zadania stanęli zresztą niemal wszyscy aktorzy. Krzysztof Jędrysek jako Müller stworzył, charakterystyczny dla swojego emploi, rodzajowy portret nowobogackiego mieszczucha, żałosnej kutwy, która jest w stanie wyposażyć pokój w najpiękniejsze mauretańskie desenie, ale woli mieszkać w zniszczonej chałupie. „Bo tak jest taniej”. Stary Bucholz, grany przez Tomasza Wysockiego, jest nie tylko ordynarny i odpychający, ale także schorowany i cierpiący jak inni. Ma wszystko, nie ma niczego.

W inaugurującym spektakl, poruszającym monologu Michalakowej (Marta Waldera) – kobieta ubrana na czarno oskarża Łódź, swoje miasto, o okrucieństwo. Grający Horna Rafał Dziwisz, jedyny sprawiedliwy w mieście bezprawia, wspomina o „radosnym świetle”, które pojawi się z najbardziej nieoczekiwanej strony, ale nie wiadomo, czy mówi serio, czy żartuje. Z kolei ucharakteryzowany na smutnego arlekina Bum-Bum, w interpretacji Grzegorza Łukawskiego, nie ma rysów szaleństwa, które tak dobrze pamiętamy z filmowej kreacji Marka Walczewskiego. Jest wypalony. To właśnie on wyśpiewa najważniejszy song przedstawienia: „To latarnie, w każdą noc niebieską przędzę snują / zaplatają miasto w ten błękitny włókien zwój / każdy dom i skwer i park niebieski z głosów, z oczu, z warg [...] jakże trudno uwierzyć, że to ziemia obiecana / zaplątana w tę błękitną bezlitosną sieć”... (...)

Warto także uważnie wsłuchać się w teksty piosenek Rafała Dziwisza. Są inteligentne, nośne językowo, niekiedy prowokacyjne – jak w mocno dwuznacznym songu obleśnego Kesslera (Wojciech Skibiński) szukającego erotycznej satysfakcji u nastoletnich dziewczynek. (...)

Kolejne sceny krakowskiej Ziemi obiecanej łączy symbol niebieskiej nici, z wolna oplatającej bohaterów. Celny zabieg plastyczny ma podwójne znaczenie: bohaterzy, którzy zaplątali się w ambicje, oplatają nikczemnością. Nić bez kłębka to także widmo włókienniczej Łodzi.(...)

Pieniądz nie śpi. Świat nie bardzo się zmienił. Inaczej wyglądamy niż w czasach Ziemi obiecanej, ale mechanizmy postępowania ludzi marzących o ekonomicznym sukcesie wydają się niezmienne. Warunkują je ambicje, pazerność i chciwość. W niewidzianych rękawiczkach zżera nas „żądza pieniądza”. Chora mamona.

 

Aleksandra Kamińska, Ziemia spektakularna, /Dziennik Teatralny Kraków/, 02.12.2011

Industrialna Łódź pokazana w scenografii Damiana Styrny to gigantyczna maszyneria, sapiąca i zgrzytająca skomplikowanymi mechanizmami zbudowanymi z obracających się kół zębatych. Świetne wykorzysta[...]

...

Industrialna Łódź pokazana w scenografii Damiana Styrny to gigantyczna maszyneria, sapiąca i zgrzytająca skomplikowanymi mechanizmami zbudowanymi z obracających się kół zębatych. Świetne wykorzystanie światła i projekcji multimedialnych nadaje całemu obrazowi przerażający, piekielny wymiar. Również fabrykanci pokazani w przedstawieniu nie pozostają wolni od wpływu rozrastających się wszędzie maszyn. "Król bawełny" Bucholc (Tomasz Wysocki) to karykaturalna, zdeformowana postać poruszająca się na wózku i komunikująca się ze światem charcząc i bełkocząc; Baum (Jerzy Światłoń), starający się zachować ludzkie uczucia i jednocześnie nie zbankrutować, krytykowany przez syna i przytłoczony ciężarem obowiązków, zamienia się w nakręcaną zabawkę, poruszającą się mechanicznie dopóki kręci się w niej kluczyk. (...) W „Ziemi obiecanej” Kościelniak pokazuje, że w rozpędzonym świecie żadne wartości nie gwarantują szczęścia: nieszczęśliwy jest zarówno ambitny Karol, jak i miłosierna Anka; biedni robotnicy fabryczni, ale też bogaci przemysłowcy (samotny Bucholc, ginący z rąk ojca wykorzystanej dziewczyny Kessler). W końcowej scenie przedstawienia Borowiecki odkrywa, że w życiu, które wybrał jest uwięziony jak w ciasnym kartonowym pudle, z którego nie jest w stanie się wyswobodzić.

Mocnym obrazom wtóruje grana na żywo muzyka Piotra Dziubka. Piosenki z tekstami Rafała Dziwisza nadają przedstawieniu mocnego tempa, a także współtworzą świat przedstawiony – balansujący gdzieś na granicy realności i onirycznej groteski. (...) „Ziemia obiecana” to z całą pewnością wyjątkowa propozycja w repertuarze Teatru im. Słowackiego – mocna, wyrazista, spektakularna. Spektakl zapewnie nie przypadnie do gustu wielbicielom kameralnego teatru dramatycznego i subtelnie budowanej akcji, ale większości widzów najpewniej spodoba się połączenie wartkiego musicalu i przejrzystych metafor. Przedstawienie Kościelniaka jest łatwe w odbiorze, nie angażuje zbytnio emocjonalnie ani intelektualnie. Z założenia pozostaje rozrywką – ale rozrywką na prawdziwie wysokim poziomie.

 

Jacek Sieradzki, Szańczyk, /Przekrój nr 41/2011/, 12.12.2011

Krakowska „Ziemia obiecana” chwilami jest ostrzejsza niż ta Wajdy. Kto wie czy Wojciech Kościelniak, specjalista od musicalowych przeróbek wielkiej literatury, nie będzie za chwilę jedynym, kto tę lit[...]

...

Krakowska „Ziemia obiecana” chwilami jest ostrzejsza niż ta Wajdy. Kto wie czy Wojciech Kościelniak, specjalista od musicalowych przeróbek wielkiej literatury, nie będzie za chwilę jedynym, kto tę literaturę czyta lojalnie. Kto szuka ekwiwalentu dla wizji i pytań autorów, nie zaś wpisuje w klasyczne kanwy własne, lepsze lub gorsze - zwykle gorsze - dygresje i skojarzenia. Paradne, prawda? Inscenizator ceniony, ale w gatunku uważanym za pośledni, obrońcą starego czytania klasyki! (...) Wolę taki język czytania klasyki od dawania bohaterom Reymonta laptopów i komórek tudzież ukazywania ich pożądań poprzez spółkowanie goryla z obnażoną perkusistką.

 

Anna Piecuch, Reymont w ujęciu syntetycznym, czyli teatralno-muzyczna Ziemia Obiecana, /polskamuza.eu/, 25.05.2014

Spektakl Ziemia Obiecana w reż. Wojciecha Kościelniaka stał się wielkim wydarzeniem o znamionach muzyczności w dobrym, chwilami klasycyzującym wydaniu. Upraszczające i nieco ubliżające określanie musi[...]

...

Spektakl Ziemia Obiecana w reż. Wojciecha Kościelniaka stał się wielkim wydarzeniem o znamionach muzyczności w dobrym, chwilami klasycyzującym wydaniu. Upraszczające i nieco ubliżające określanie musicalem owego – stosowniej widowiska teatralno-muzycznego zapewne znajduje potwierdzenie w obecności scen zbiorowego tańca jak również partii solowego śpiewu o charakterze narracyjnym. Wydźwięk spektaklu jednak znacznie odbiegał od konwencji musicalowej, pełnej prostoty, lekkości, nie skłaniającej do większych przemyśleń. Niósł on ze sobą bowiem gradacyjnie potęgowany dramat ludzi więzionych przez od wieków znane mechanizmy- chęć władzy, sławy i pieniędzy.

Miejscem urzeczywistnienia się postaw antyhumanistycznych była XIX-wieczna Łódź, w której panował wówczas system kapitalistyczny i swój punkt kulminacyjny osiągnął rozwój industrialny. Adaptacja Kościelniaka wiernie oddała charakter opisywanej przez Reymonta „Ziemi Obiecanej”. Reżyser rzetelnie opracował powieść nie uciekając się do unowocześniania dzieła za wszelka cenę. Ta sztuka wybroniła się sama, poprzez obecność uniwersalnych przesłań, które nie potrzebowały dodatkowej otoczki.

Istotny atrybut w przedstawieniu stanowiła niebieska nić oplatająca właścicieli fabryki, która symbolizowała ich uwikłanie w niszczący system i rychło mającą nastąpić katastrofę. Tym samym określała ona związek z historią miasta, które słynęło z produkcji bawełny. Ponadto ważnym elementem scenografii były pudła - prototyp domu - a także miejsce w którym główny bohater- Borowiecki cierpi katusze, spowodowane świadomością przegrania własnego życia. Swoisty ascetyzm scenografii budował napięcie i wskazywał na pewną pustkę egzystencjalną, tkwiącą w bohaterach dążących do wzbogacenia materialnego kosztem rozwoju duchowego, pomijanego i lekceważonego. Uczucie to wspierała muzyka, podążająca wraz ze wzrostem komplikacji opisywanych sytuacji i rosnącej degradacji bohaterów od stonowanej, lirycznej, po pełną ekstatycznych zwrotów.

Pokłony należą się w stronę Piotra Dziubaka, który wpłynął na doznania estetyczno-audytywne poprzez wymyślną aranżację muzyczną, w której odnaleźć można było momenty onomatopeiczności i nawiązania do stylu a la piazzollowskiego. Efekt dźwiękonaśladowczy muzyk osiągnął poprzez zastosowanie jednostajnej pulsacji rytmicznej, przywodzącej na myśl machinalne, zautomatyzowane ruchy przedstawicieli klasy robotniczej. W tym miejscu warto podkreślić wagę pokazów multimedialnych, obrazujących monotonne ruchy kół zębatych, Ziemia Obiecana Teatr im. Słowackiego, które dobarwiły spektrum odbioru dzieła, obfitującego w opisy hiper dokładne, momentami wręcz synestezyjne. Z kolei zmysłowe dźwięki akordeonu, przywołującego rytm i charakter tanga dopełniły sceny miłosne pomiędzy głównym bohaterem Karolem Borowieckim (Rafał Szumera) a Lucy (Katarzyna Zawiślak- Dolny), które wniosły do spektaklu nutę pikanterii.

Trupę aktorów cechowała wszechstronność, gdyż jednocześnie łączyli oni elementy taneczne z wokalnymi, w dodatku z dobrym skutkiem. Szczególne uznanie należy się odtwórczyni Anki (Karolina Kazoń), która swoim urokliwym głosem o ciepłej, jasnej barwie potrafiła zbudować piękne frazy, wzbudzając tym samym powszechną sympatię do odgrywanej bohaterki. Jednak największy pokłon należy się Tomaszowi Wysockiemu, który odgrywał rolę Hermana Bocholca- szefa fabryki bawełny. Stworzył on bowiem najbardziej wyrazistą postać – zgorzkniałego i schorowanego władcy, gardzącego wszystkimi wokoło, nie mającego szacunku do innych ale również i dla siebie. Sposób modulowania głosem, specyficzny nieruchomy wyraz twarzy z nieustającymi pomarszczonymi brwiami oraz konwulsyjne ruchy na wózku inwalidzkim, który stanowił niejako barierę przez którą bohater nie mógł wyrazić w pełni swych rozognionych, pejoratywnych emocji do swych poddanych. Te komponenty kreacji aktorskiej połączone w spójną całość, z całą pewnością potwierdzają wielkie umiejętności warsztatowe Wysockiego- aktora z bagażem wielu pierwszoplanowych ról a także prac reżyserskich.

Spektakl Ziemia Obiecana w nowej, umuzycznionej wersji zyskał na nowej wartości. Być może większej, ze względu na zgodność w warstwie muzycznej z ekspresyjnością i swoistą rytmiką cechującą opisy reymontowskie. Na pewno jednak wyróżnił się innowacyjnością, która nie zepsuła ogólnej wizji dzieła, pełnego realistycznych, niekiedy naturalistycznych opisów, co więcej sprawiła, że wymiar dzieła zyskał na nowej płaszczyźnie- muzycznej. Tak więc synestetyczne opisy Reymonta doczekały się pełnej realizacji- wizualno-brzmieniowej. Myślę, że spektakl ten jest potwierdzeniem kunsztu reżyserskiego Wojciecha Kościelniaka, który jako nieliczny posługuje się formą teatralno- muzyczną, nie bazując na konwencji przewidywalnego i w pewnym stopniu schematycznego musicalu.

Źródło

 

Adrianna Adamek-Świechowska, W trybach „Ziemi obiecanej”, /wiadomości24.pl/, 12.04.2015

Publiczność opuszczająca Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie po zakończeniu spektaklu muzycznego „Ziemia obiecana” w reżyserii Wojciecha Kościelniaka z uznaniem i podziwem ocenia inscenizację po[...]

...

Publiczność opuszczająca Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie po zakończeniu spektaklu muzycznego „Ziemia obiecana” w reżyserii Wojciecha Kościelniaka z uznaniem i podziwem ocenia inscenizację powieści Władysława Reymonta. Krakowscy widzowie, którzy nie mieli dotąd sposobności obejrzeć innych projektów reżysera – w tym gdyńskich majstersztyków: „Lalki” i „Chłopów” – są zdumieni, czemu dają wyraz po wielekroć, tym bardziej, że – jak przyznają – spektakl przeszedł ich oczekiwania. Uzasadniając swoje pozytywne wrażenia, utrzymują, że musical Kościelniaka diametralnie wyróżnia się na tle teatralnej oferty adaptacji krakowskich...

 całość recenzji     

Anna Kańska Małachowska, Spore zaskoczenie, /nascenie.info/, 22.06.2016

Przedstawienie, które obejrzałam na deskach teatru, a nie sceny muzycznej jest realizacyjną perfekcją, przygotowaną spójnie, w brawurowym wykonaniu. Recenzując spektakle operowe często podkreślam, jak[...]

...

Przedstawienie, które obejrzałam na deskach teatru, a nie sceny muzycznej jest realizacyjną perfekcją, przygotowaną spójnie, w brawurowym wykonaniu. Recenzując spektakle operowe często podkreślam, jak ważny jest, oprócz śpiewu, aktorski aspekt wykonania. Idąc do teatru dramatycznego nie spodziewałam się, że oprócz znakomitej gry, dane mi będzie podziwiać niezwykle profesjonalne przygotowanie muzyczno-wokalne.

Konsekwentnie i harmonijnie poprowadzona akcja sceniczna to wielka zasługa reżysera spektaklu – Wojciecha Kościelniaka...

(...) Obsada spektaklu spełnia wszystkie punkty konieczne do tego, aby spektakl był sukcesem. W roli Karola Borowieckiego Rafał Szumera jest świetny – namiętny w scenach z kochanką, bezlitosny i okrutny dla narzeczonej, stanowczy jako przedsiębiorca. Katarzyna Zawiślak-Dolny jako Lucy, kochanka Borowieckiego, z zarazem żona starego Zukera, przechodzi samą siebie. To znakomita (acz trudna) kreacja aktorki uzupełniona precyzyjnym i miłym dla ucha wokalem, przy tym uroda i wdzięk! Bardzo przekonująca w roli Mady Müller jest Ewelina Przybyła, z kolei Karolina Kazoń tworzy ciepłą i subtelną postać narzeczonej Karola, Anki. Wielkie brawa należą się odtwórcom pozostałych ról, pośród których chciałabym wyróżnić Krzysztofa Jędryska, Karola Śmiałka, Marcina Kątnego, Tomasza Wysockiego (rewelacja!), Feliksa Szajnerta, Dawida Kartaszewicza, Macieja Jackowskiego, Grzegorza Łukawskiego.

(...) Spektakl ogląda się z prawdziwą przyjemnością. Jest precyzyjnie przygotowany, a realizatorzy przemyśleli każdy detal. Aktorzy perfekcyjnie odgrywają swoje role. W bardzo ciekawy sposób wykorzystane zostały rekwizyty...

(...) „Ziemia Obiecana” to pozycja w repertuarze Teatru im. J. Słowackiego, której nie można przegapić.

 całość recenzji     
Adres: pl. Św. Ducha 1, 31-023 Kraków centrala: 12 424 45 00, 12 424 45 11, 12 424 45 44 e-mail:
Uwaga: ta strona wykorzystuje pliki cookies. Więcej informacji o celu ich używania i zmianie ustawień przeglądarki znajdziesz tutaj. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie plików cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Czym są pliki "cookie" - „ciasteczka”?


Poprzez pliki „ciasteczka” należy rozumieć dane informatyczne, w szczególności pliki tekstowe, przechowywane w urządzeniach końcowych użytkowników przeznaczone do korzystania ze stron internetowych. Pliki te pozwalają rozpoznać urządzenie użytkownika i odpowiednio wyświetlić stronę internetową dostosowaną do jego indywidualnych preferencji. „Ciasteczka” zazwyczaj zawierają nazwę strony internetowej z której pochodzą, czas przechowywania ich na urządzeniu końcowym oraz unikalny numer.

Pliki cookies, wykorzystywane są w celu: tworzenia anonimowych, zagregowanych statystyk, które pomagają zrozumieć w jaki sposób użytkownik korzysta ze stron internetowych dostosowanie zawartości i wyglądu strony do preferencji użytkownika

Używane ciasteczka na naszej stronie


  1. PHPSESSID - identyfikator sesji użytkownika
  2. PersistentQueueNumber,manageableQueueCookie0,goodsport – przechowuje kolejkę zdjęć
  3. offerclient - sesja klienta
  4. CMS_DEBUG – debugowanie strony
  5. jsltTestCookie – testowe ciasteczko
  6. CookieInfo - informacja o wyświetleniu powiadomienia dotyczącego użycia przez stronę plików cookies
  7. __utmaa, __utmab, __utmac, __utmaz - używane są przez usługę Google Analytics która pozwala na generowanie statystyk strony www
  8. ADMS_ID, storeregion, mbox, georouting_presented, BANNER_TYPE, s_pers, s_vi - adobe.com
  9. x-src, datr - używane przez facebook.com

Zmiana ustawień ciasteczek (cookies) w przeglądarkach:


- Opera
- Firefox
- Internet Explorer
- Chrome
- Safari

Wyłączenie akceptacji ciasteczek znacznie ogranicza funkcjonalność większości podstron witryny.