Teatr Słowacki w Krakowie
EN | PL
Sztuka myślenia_czerwiec
Z_biegiem lat_z_biegiem_dni
szklanepaciorki
dom_dzwieku
Teatr w Krakowie. Prolog
Wyzwolenie
Plastiki
In Dreams
Oboz Katarakta
Strona główna Aktualne spektakle Archiwum spektakli
 
Aktualności Repertuar Spektakle Zespół Teatr Galeria Bilety

Aktualne spektakle

Neil LaBute

W mrocznym mrocznym domu - Scena Miniatura (miejsca nienumerowane)

reżyseria: Marcin Hycnar
scenografia i kostiumy: Julia Skrzynecka
przekład: Grażyna Kania
choreografia: Tomasz Wesołowski
opracowanie muzyczne: Rafał Kowalczyk
reżyseria światła: Maciej Wikłacz
opracowanie dźwięków: Piotr Madej (Patrick The Pan)
opracowanie dźwięków: Daniel Seidler
inspicjent : Agata Schweiger

Co może wyniknąć ze spotkania po latach dwóch braci, z których jednemu wiedzie się świetnie, a drugiemu – delikatnie mówiąc, kiepsko? Pozornie wydaje się to oczywiste. Ale u amerykańskiego mistrza dramatu psychologicznego nic nie jest oczywiste, a jego sztuka mnoży niedopowiedzenia i zagadki, raz po raz przynosząc zaskakujące zwroty akcji i trzymając w napięciu do samego końca. „W mrocznym, mrocznym domu” to opowieść o trudnych relacjach, rodzinnych przemilczanych tajemnicach, niezrozumieniu i nienawiści. W rolach głównych – rewelacyjny duet: Grzegorz Mielczarek i Marcin Sianko, którym partneruje młoda, lecz już ciesząca się uznaniem aktorka Karolina Kamińska.

  • Nagroda Teatralna Miasta Krakowa im. Stanisława Wyspiańskiego 2013 dla Grzegorza Mielczarka.
  • Nagroda im. Andrzeja Nardellego Sekcji Krytyków Teatralnych ZASP za najlepszy debiut aktorski dla Karoliny Kamińskiej.
  • 3 Festiwal Debiutantów Pierwszy Kontakt w Toruniu - nagroda za najlepszy debiut dla Karoliny Kamińskiej.
  • Udział w VII edycji Europejskich Spotkań Teatralnych „Bliscy Nieznajomi” - Kain i Abel w Poznaniu.

Spektakl dla widzów dorosłych!

Ceny biletów:
normalne - 45 zł
ulgowe - 35 zł

ZWIASTUN

 

Premiera: 28.09.2013

Czas trwania: 100 min


Obsada:

Jennifer:   Karolina Kamińska
Terry:   Grzegorz Mielczarek (gościnnie)
Drew:   Marcin Sianko

Recenzje:

Tomasz Kaczorowski, Rodzinne tajemnice, /Nowa Siła Krytyczna/, 03.10.2013

Marcin Hycnar wziął na warsztat bardzo trudny i gęsty tekst, opowiadający o rodzinnych przemilczanych tajemnicach, niezrozumieniu, nienawiści, zazdrości i orientacji seksualnej. Reżyserując "W mroczny[...]

...

Marcin Hycnar wziął na warsztat bardzo trudny i gęsty tekst, opowiadający o rodzinnych przemilczanych tajemnicach, niezrozumieniu, nienawiści, zazdrości i orientacji seksualnej. Reżyserując "W mrocznym mrocznym domu" pokazał, że jest nie tylko świetnym aktorem, ale też konsekwentnym i pomysłowym inscenizatorem (...) stworzył bardzo dobry spektakl, budując go oszczędnymi środkami. Aktorzy zostali poprowadzeni pewną reżyserską ręką i stworzyli bardzo przejmujące i wiarygodne kreacje. Na szczególne wyróżnienie zasługuje Grzegorz Mielczarek, który jako Terry tłumił emocje i nie przerysował swojej postaci. To kolejny dowód na to, że minimalistyczny, kameralny i intymny teatr ma swoich odbiorców: ludzi, poszukujących w teatrze osobistych opowieści i wypowiedzi o otaczającym nas świecie.

Całość recenzji.

 

Wacław Krupiński, Teatr aktorem (i reżyserem) stoi, /Dziennik Polski nr 233/05/06-10-13/, 04.10.2013

Tekst Neila LaBute'a, w reżyserii Marcina Hycnara, mocno rezonuje z emocjami, jakie wywołują obecne doniesienia o pedofilii (acz sztuka nie dotyczy osób duchownych). Ale bynajmniej, i na szczęście!, n[...]

...

Tekst Neila LaBute'a, w reżyserii Marcina Hycnara, mocno rezonuje z emocjami, jakie wywołują obecne doniesienia o pedofilii (acz sztuka nie dotyczy osób duchownych). Ale bynajmniej, i na szczęście!, nie publicystyczny walor decyduje o artystycznej randze spektaklu, a wyśmienita gra aktorska. Grzegorz Mielczarek - który już nieraz dowiódł maestrii i Marcin Sianko - w ewidentnie najlepszej swej roli, jako bracia wciągnięci w otchłań ciągnącej się od chłopięcych lat traumy oraz partnerująca im Karolina Kamińska, tegoroczna absolwentka łódzkiej Filmówki dowodzą, że teatr może stać aktorem. Że dobrze poprowadzony aktor nawet mielizny i szczeliny tekstu wypełni wiarygodnym tonem, wzmocni własną prawdą. Mielczarek i Sianko są prawdziwi, tak w chwili wściekłości, jak i rozpaczy; gdy prowadzą ze sobą zapętloną w labiryntach dawnych zdarzeń grę i gdy oczyszczeni padają sobie, pierwszy raz w życiu, w ramiona. Miniatura, a teatr to ogromny.

Całość recenzji.

 

Maria A. Piękoś, A w domku na drzewie..., /Dziennik Teatralny Kraków/, 05.10.2013

Marcin Hycnar za najważniejszy element swojej sztuki uznaje relacje międzyludzkie. Aby je wyostrzyć sięgnął po trudny, ale i obecnie gorący, temat pedofilii. Bracia, obaj skrzywdzeni w dzieciństwie, w[...]

...

Marcin Hycnar za najważniejszy element swojej sztuki uznaje relacje międzyludzkie. Aby je wyostrzyć sięgnął po trudny, ale i obecnie gorący, temat pedofilii. Bracia, obaj skrzywdzeni w dzieciństwie, wybrali różne metody przetrwania, zwiększające między nimi przepaść emocjonalną. Próby wydobywania prawdy obracały się w jeszcze większą porcję kłamstwa, aż do końca, do wybuchu. Grzegorz Mielczarek i Marcin Sianko stworzyli postaci dwóch braci z krwi i kości – prawdziwych i tak emocjonalnie zniekształconych. Karolina Kamińska stała się zaś teatralnym odpowiednikiem trochę starszej Lolity. Jennifer była typowym podlotkiem, zagranym z dużą dawką humoru i energii.

(...) Dyrektor Krzysztof Orzechowski miał rację mówiąc (...) że scenografia Julii Skrzyneckiej jest symboliczną. Niezmienna praktycznie przez wszystkie trzy części, staje się płaszczyzną, dzięki której można najlepiej obserwować dynamikę zmian emocji postaci. Jej martwota i jednocześnie siła stanowiły tło, na którym owa sinusoida malowała się najwyraźniej. Realna stałość dekoracji ulegała jednak halucynacji zmiany gdy kolejne części następowały po sobie. Tkwiąca w ciemnej zieleni i ogromnym pniu tajemnica konotowała wydarzenia z domku na drzewie, które zaważyły na losach bohaterów. Plastycznie współdziałała z tym zjawiskiem reżyseria światła (...), zaprojektowana z dużą dbałością o szczegóły. Efekty gałęzi tańczących na wietrze sprawiały wrażenie, że tytuł powinien brzmieć „W mrocznym mrocznym lesie".

 

Aleksandra Sowa, Tylko od siebie nie uciekniesz, /Teatr dla Was/, 06.10.2013

Kto by pomyślał, przy całej świadomości, że pozory mylą, że kiedy jest tak zielono, w gruncie rzeczy może być tak bardzo niezielono? Czy kolory nadziei mogą kłamać? Zdecydowanie. Czasem coś na pierwsz[...]

...

Kto by pomyślał, przy całej świadomości, że pozory mylą, że kiedy jest tak zielono, w gruncie rzeczy może być tak bardzo niezielono? Czy kolory nadziei mogą kłamać? Zdecydowanie. Czasem coś na pierwszy rzut oka wygląda pięknie, ale kiedy się bliżej przyjrzeć... Po wejściu na scenę Miniatura zalaną sztuczną trawą można się zachwycić. Może się nawet zdawać, że znowu mamy wiosnę i wszystko się właśnie budzi do życia. Przebłyski optymizmu szybko jednak znikają, bo wystarczy usiąść, żeby poczuć jak ta wiosna kłuje w tyłek.

Pomysłowa scenografia Julii Skrzyneckiej ze wszystkimi swoimi pułapkami idealnie oddaje naturę tekstu LaBute'a i pomaga w wytworzeniu napięcia, które udaje się utrzymać podczas trwania całego spektaklu. Dzieje się tak zarówno dzięki świetnemu poprowadzeniu aktorów, jak i dopełniającym ich mocną grę muzyce i światłu.

(...) sposób realizacji powoduje niemal stuprocentowe napięcie i skupienie - przerwane w pół ruchy, niedokończone gesty, pozornie nic nie znaczące rekwizyty, których ilość zresztą jest dość skromna, no i przede wszystkim ciągłe poszukiwanie wyjścia – tak ze sceny, jak z własnej głowy.

Grzegorz Mielczarek i Marcin Sianko, jako bracia pałający do siebie raczej chłodnym uczuciem (choć może to też pozory?), są czasem komiczni, a momentami wstrząsający; ale ich żywe emocje są pozbawione patetycznej śmieszności. W drugiej scenie, rozmowy Mielczarka z Karoliną Kamińską, grającą wyszczekaną nastolatkę, płynność, przemieszanie intencji i swoboda w żonglowaniu nimi są chyba najbardziej widoczne – szczególnie w zestawieniu z dziecięcą naiwnością dziewczyny.

 

Łukasz Drewniak, Przebić pancerz, /Dziennik Polski nr 237 online/, 10.10.2013

Marcin Sianko (Drew) ma kapitalne chwile w trzecim akcie. Kiedy słucha spowiedzi Terrego, kluczy i kręci przyłapany na kłamstwie. Jego Drew to obleśny, śliski, dwulicowy człowiek, który wykorzysta [...]

...

Marcin Sianko (Drew) ma kapitalne chwile w trzecim akcie. Kiedy słucha spowiedzi Terrego, kluczy i kręci przyłapany na kłamstwie. Jego Drew to obleśny, śliski, dwulicowy człowiek, który wykorzysta każdego, by uratować własny tyłek. Ale jednocześnie brzydzi się sobą, ma siebie dość.

No to gdzie jest zło - pyta reżyser Hycnar. Który z braci to Kain, a który Abel? Co jest prawdziwą zbrodnią? On i jego aktor nie bronią Terryego, próbują go zrozumieć i wyjaśnić, dlaczego cierpi. Chciałbym zobaczyć, jakby zagrał tę postać sam Hycnar, jak jego sceniczna kruchość i inteligencja zderzyłaby się z Terrym-wulkanem. Ale Mielczarek też zrobił dobrą robotę...

"W mrocznym mrocznym domu" to teatr psychologiczny, wymagający skupienia i odporności psychicznej. Bo niełatwo wchodzi się w ten świat traum i rodzinnych pretensji, śledzi pedofilskie obsesje, ogląda równoczesne narodziny zbrodni i braterstwa.

 

Łukasz Maciejewski, Mrok lasu, /Wprost nr 43/21/27-10-13/, 22.10.2013

Starszy z braci, Terry, grany przez Grzegorza Mielczarka, jest impulsywny, nerwowy, tajemniczy; Drew (Marcin Sianko) - dziecinny, infantylny, stale posiłkujący się młodzieżowym slangiem. Hycnar dosk[...]

...

Starszy z braci, Terry, grany przez Grzegorza Mielczarka, jest impulsywny, nerwowy, tajemniczy; Drew (Marcin Sianko) - dziecinny, infantylny, stale posiłkujący się młodzieżowym slangiem. Hycnar doskonale poprowadził aktorów, wzmacniając zwłaszcza niejednoznaczność postaci Drew. Ciekawą scenografię, w której ramach zarówno aktorzy, jak i widzowie znajdują się w "mrocznym, mrocznym lesie", zaprojektowała Julia Skrzynecka. W polskim teatrze pojawiło się nowe reżyserskie nazwisko.

Całość recenzji.

 

Małgorzata Ruda, Tajemnice mrocznego domu, /Nowa Dekada Krakowska, nr 6(10)/2013/, 15.11.2013

(...) Powoli odsłaniające się, zmienne oblicza postaci znakomicie, niezwykle precyzyjnie wydobył w krakowskim spektaklu debiutujący reżyser-student Marcin Hycnar, aktor Teatru Narodowego. Udała mu się[...]

...

(...) Powoli odsłaniające się, zmienne oblicza postaci znakomicie, niezwykle precyzyjnie wydobył w krakowskim spektaklu debiutujący reżyser-student Marcin Hycnar, aktor Teatru Narodowego. Udała mu się rzecz bodaj w teatrze najtrudniejsza: analiza nie zabiła tajemnicy, nie wyparła spektaklu z niejednoznaczności.

(...) Trzy bardzo dobre role aktorów sprawiają, że ma się ochotę jeszcze raz usłyszeć tę historię o ludziach skrzywdzonych i krzywdzących, żeby zrozumieć tajemnicę instynktu nienawiści i zazdrości, żeby przybliżyć się do ludzkiego bólu, który jest tak wielki, że każe niszczyć wszelkie zasady, że lekceważy i przekreśla najbardziej osobiste doświadczenie cierpienia.

 

Justyna Nowicka, Mroczna baśń na scenie Miniatura , /Kraków nr 12/, 23.12.2013

(...) Kameralna, trzyosobowa sztuka "W mrocznym, mrocznym domu" dotyka aktualnego medialnie tematu pedofilii. Można było się spodziewać ciężkiego, publicystycznego gniotą, podjętego przez teatr w s[...]

...

(...) Kameralna, trzyosobowa sztuka "W mrocznym, mrocznym domu" dotyka aktualnego medialnie tematu pedofilii. Można było się spodziewać ciężkiego, publicystycznego gniotą, podjętego przez teatr w słusznej sprawie. Jest odwrotnie - spektakl Marcina Hycnara zbudowany jest z niedopowiedzeń i sugestii, właściwie przez większość czasu pozornie obok tematu.

(...) Zaczyna się od świetnej scenografii Julii Skrzyneckiej. Jesteśmy na łonie natury, w tytułowym mrocznym lesie. Cień lasu kryje mroczne tajemnice. W tej prawdziwie bajkowej, przypominającej ilustrację dla dzieci przestrzeni przez dwie godziny będziemy czuć się dziwnie i nieswojo.

(...) Tekst sztuki jest jak doskonale sfilmowany horror - zło czai się w każdej rozmowie, ale z rzadka pokazuje swoje oblicze. Spektakl Marcina Hycnara to pozbawiona moralizatorstwa mocna opowieść o przemocy. (...) Ważne pytania tekstu pozostaną bez odpowiedzi. Ale zło nazwane jest po imieniu i jego natura wątpliwości nie budzi.

 

Anna Solak, Dramat w domku na drzewie, /kultura.poznan.pl/, 30.05.2014

W „Mrocznym mrocznym domu” rzeczywiście jest mrocznie, a bohaterowie są jak Kain i Abel. Tyle, że przeniesieni o całe wieki, do naszej rzeczywistości.Czym tak naprawdę jest braterstwo? Jak to się upra[...]

...

W „Mrocznym mrocznym domu” rzeczywiście jest mrocznie, a bohaterowie są jak Kain i Abel. Tyle, że przeniesieni o całe wieki, do naszej rzeczywistości.

Czym tak naprawdę jest braterstwo? Jak to się uprawia? W obecnych czasach to termin wysoce abstrakcyjny, oddalony od czucia, niezręczny. Zwłaszcza, jeśli mowa o braterstwie w kategorii walki, patriotyzmu. Z braterstwem krwi jest niewiele łatwiej. Nie każdy z nas ma brata, a jeśli nawet, nie zawsze jest on najbliższym człowiekiem na ziemi. - Myślę, że najbardziej niebezpieczne to założyć coś na temat braterstwa, generalizować. Ono jest nam w życiu dane albo i nie, ale to co dalej się z nim zrobi, to już inna para kaloszy - mówi Marcin Hycnar, reżyser spektaklu na podstawie sztuki Neila LaBute'a, prezentowanego podczas przeglądu Bliscy Nieznajomi w Teatrze Polskim.

To, co pod dywanem w domku na drzewie
Jego bohaterami są dwaj bracia - Drew i Terry, którzy po latach spotykają się w zakładzie psychiatrycznym, do którego trafił pierwszy z nich. Tu na jaw wychodzą od dawna skrywane tajemnice, żale i urazy, zamiecione pod dywan pretensje i nieporozumienia. Surowy i srogi ojciec, bierność matki, która nie potrafiła uchronić swoich dzieci przed przemocą, a przede wszystkim wstydliwy temat tego, co z chłopcami w ich domku na drzewie mógł robić bliski sąsiad, Tod.Gęstą od mrocznych emocji atmosferę pogłębia jeszcze kontrast osiągnięć braci w dorosłym życiu. Drew założył rodzinę i jest wziętym adwokatem. Mieszka w ekskluzywnej willi z ogrodem, w której na przekór przeszłości planuje zbudować dzieciom domek na drzewie. Terry pracuje jako ochroniarz, ale nie może nosić broni, ponieważ jako nastolatek trafił do poprawczaka po tym, jak ukradł samochód, by wrócić z kolonii do domu. Trudno mu przyznać, że zrobił to nie po to, aby chronić młodszego brata, ale z zazdrości o czułość i miłość... Toda. To dowód na to, jak mało uwagi poświęcali mu sami rodzice i jak niewiele trzeba, by dziecko przekroczyło śmiertelnie niebezpieczną granicę, po której już nic nie może być takie jak dawniej, a o rzeczach okropnych mówi się jako o czymś najpiękniejszym w życiu.

Kain i Abel, czyli Terry i Drew
Spektakl idealnie wpisuje się w tegoroczny idiom festiwalu Bliscy Nieznajomi - Kain i Abel, który poszukuje współczesnych odniesień historii starej jak świat. Tej, w której starszy brat zabija młodszego z zazdrości o pochwałę Boga. To spore wyzwanie, bo motyw Kaina i Abla znają już wszyscy, a coś co znane jest tak wielu, nie do wielu potrafi już dotrzeć. W spektaklu, w mrocznym domu zazdrość podszyta jest traumatycznym, chorym podłożem i rzutuje na całe późniejsze życie bohaterów. Gdyby nie ona, może nie dzwoniliby do siebie tylko dwa razy w roku i nareszcie nauczyliby się rozmawiać.Marcin Hycnar i znakomici aktorzy Teatru im. Juliusza Słowackiego w Krakowie podjęli się ryzyka i doskonale obronili swoją interpretację. Reżyser uzupełnia biblijną historię o zupełnie nowe, uwspółcześnione i znacznie bardziej skomplikowane wątki. W Starym Testamencie Kain miał za złe młodszemu bratu, że ten zyskał aprobatę ojca, który przyjął tylko złożoną przez niego ofiarę. W tym wypadku chodzi o przepaść, jaką pomiędzy dwoma braćmi rozpościera zupełnie odmienne doświadczenie życiowe - zawodowy sukces i życiowa porażka oraz bolesne wspomnienia z dzieciństwa, które, zamiast łączyć, jeszcze bardziej dzielą. Marcin Sianko jako niedojrzały Drew i Grzegorz Mielczarek jako pełen goryczy Terry wcielają się w swoje role tak, jak gdyby były ich drugą skórą. Żadna z tych kreacji nie jest przeszarżowana, choć w tego typu historiach o to nie trudno. Jest ciężko, gęsto i przygnębiająco, ale za to wiarygodnie do szpiku kości.

Czyż jestem stróżem brata mego?
W jednej ze scen Mielczarkowi partneruje młoda aktorka Karolina Kamińska, bezczelna, egzaltowana i momentami irytująca, co jednak usprawiedliwia jej rola. Wciela się w 16-letnią Jennifer - córkę niesławnego Toda. Na należącym do jej ojca polu do mini-golfa odwiedza ją Terry, który stopniowo uwodzi dziewczynę, by potem... No właśnie, co potem? W ostatniej scenie mężczyzna ma przy sobie coś, co należy do nastolatki, ale to widz sam musi odpowiedzieć na gryzące go pytanie "Co on jej zrobił?".Jest to więc historia także o potencjalnej zdradzie i rozdrapywaniu starych ran, które wciąż krwawią. Tę wielopoziomowość podkreśla praktycznie wszystko, co rozgrywa się na oczach widza - od brawurowej gry aktorów, po samą scenografię, czyli minimalistyczny ogród z dwoma drzewami, cały wyłożony trawą. To otoczenie wszystkich trzech scen (ogrodu szpitalu psychiatrycznego, willi Drew i pola golfowego) pozornie sprawia wrażenie przytulnego, ale to błąd. Tak naprawdę może być jednym wielkim domkiem na drzewie, w którym na zawsze zatrzymało się życie obu braci. Najlepszym dowodem na to jest fakt, że podczas spektaklu Terry w ogóle nie schodzi z podestu zbudowanego z desek, a jego stopa ani na moment nie dotyka ziemi.Przypowieść z Księgi Rodzaju jest tu tylko tłem, ale to wystarczy, by było wymownie i obezwładniająco. Zła wiadomość jest taka, że istnieją na świecie rzeczy silniejsze niż braterskie uczucie, dobra - że być może jeszcze nie wszystko stracone. Na pytanie, czy można było tego uniknąć, zarówno jeden jak i drugi mógłby odpowiedzieć tylko biblijnym wersem: "Nie wiem. Czyż jestem stróżem brata mego?".

Źródło

 

Stefan Drajewski, „W mrocznym mrocznym domu”, czyli o pedofilii inaczej, /Głos Wielkopolski/, 30.05.2014

Amerykanie przerobili wcześniej temat pedofilii i być może dlatego dramat Neila LaBute’a nie jest hałaśliwą i nachalną publicystyka, tylko przejmującym dramatem psychologicznym. Terry (Grzegorz Mielcz[...]

...

Amerykanie przerobili wcześniej temat pedofilii i być może dlatego dramat Neila LaBute’a nie jest hałaśliwą i nachalną publicystyka, tylko przejmującym dramatem psychologicznym.

Terry (Grzegorz Mielczarek) odwiedza brata Drewa (Marcin Sianko) zamkniętym zakładzie psychiatrycznym, aby dać świadectwo, ze chłopcy w dzieciństwie byli wykorzystywani seksualnie przez przyjaciela rodziny. Obu braci wszystko różni. Drew jest byłym prawnikiem, aktualnie dość podejrzanym biznesmenem, oślizgły a zarazem wycofany, bezwzględny i bezbronny. Myśli wyłącznie o sobie a zarazem brzydzi się sobą.

Terry wydaje się być człowiekiem przegranym. Zgaszony, kulturalny…, ma pretensje do brata a zarazem go tłumaczy. Dwie rozmowy braci przedziela spotkanie Terryego z córką mężczyzny, który ich skrzywdził. W finale dowiemy się, że Terry odnalazł ją i zabił. Kto jest Kainem? Kto Ablem? W którym z barci tkwi zło. Ani reżyser, ani aktorzy nie wskazują wprost. Terry jest mordercą. Ale w przejmującej drugiej rozmowie braci z mroków mrocznego domu wyłażą demony. Terry chciał chronić brata w dzieciństwie przed znajomym. Przyznaje, że kontakty z nim nie były mu nieprzyjemne. Ale kiedy potrzebował wsparcia ze strony młodszego, nie otrzymał go. Trafił na cztery lata do poprawczaka. Spektakl jest bardzo precyzyjnie skonstruowany. Aktorzy zostali wpisani w minimalistyczną scenografie, która oddaje ducha każdej sytuacji: zakładu psychiatrycznego, pola golfowego i ogrodu otaczającego willę. Grzegorz Mielcarek konsekwentnie buduje swoją postać na bazie krzywej rosnącej: od wyciszenie do agresji. Marcin Sianko „płynie’ jakby na fali, dopiero w finale nabiera ta linia załamuje się wielokrotnie, staje się meandryczna, przez co bardziej prawdziwa, wiarygodna. Okazuje się, że tematyka z pierwszych stron gazet w teatrze może stać się pretekstem do poważnej rozmowy i refleksji, nie musi epatować, ale zmusza do zastanowienia się.

Teatr im. Juliusza Słowackiego: Neil LaBute, „W mrocznym mrocznym domu”, przekład Grazyna Kania, reżyseria Marcin Hycnar, scenografia Julia Skrzynecka, choreografia Tomasz Wesołowski. Festiwal Bliscy Nieznajomi w Poznaniu 28 maja 2014 r.

Źródło

 

Agnieszka Rzonca, W świetle i w ciemności, /teatralny.pl/, 11.10.2014

(...) Kolejne sceny dramatu rozgrywają się tylko w parach: między Terrym a Drew albo między Terrym a młodziutką Jennifer (w tej roli świetna Karolina Kamińska – żeby nie psuć zaskoczenia, nie będę zdr[...]

...

(...) Kolejne sceny dramatu rozgrywają się tylko w parach: między Terrym a Drew albo między Terrym a młodziutką Jennifer (w tej roli świetna Karolina Kamińska – żeby nie psuć zaskoczenia, nie będę zdradzać znaczenia tej postaci dla przebiegu akcji). I nie trzeba więcej, żeby w sali Miniatury zrobiło się naprawdę duszno od nagromadzonych emocji. Hycnar, sam znakomity aktor młodego pokolenia, poprowadził zespół z ogromnym wyczuciem i świadomością rzemiosła. Zwłaszcza Terry Mielczarka, w pauzach i niedopowiedzeniach, po prostu chwyta za gardło. 

źródło

 

Agnieszka Górska, Ciemna strona domu, /3 Festiwal Debiutantów Pierwszy Kontakt/, 28.05.2015

Jennifer (debiutująca Karolina Kamińska) pojawia się jedynie w drugiej części spektaklu, jednak tyle wystarczy, by aktorka mogła ją bardzo wyraziście zarysować. Daje jej dużo młodzieńczego uroku, ch[...]

...

Jennifer (debiutująca Karolina Kamińska) pojawia się jedynie w drugiej części spektaklu, jednak tyle wystarczy, by aktorka mogła ją bardzo wyraziście zarysować. Daje jej dużo młodzieńczego uroku, choć pozostawia w tej postaci pewien rys niedopowiedzenia i zranienia.

Reżyserowi Marcinowi Hycnarowi udało się opowiedzieć historię w sposób wyważony, bez niepotrzebnego epatowania ze sceny obrazami doznanej krzywdy. Osiągnął przy tym coś więcej, bo jego spektakl nie podejmuje wyłącznie tematu pedofilii, lecz skupia się także na pokazaniu bardzo trudnej relacji między braćmi.

 
Adres: pl. Św. Ducha 1, 31-023 Kraków centrala: 12 424 45 00, 12 424 45 11, 12 424 45 44 e-mail:
Uwaga: ta strona wykorzystuje pliki cookies. Więcej informacji o celu ich używania i zmianie ustawień przeglądarki znajdziesz tutaj. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie plików cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Czym są pliki "cookie" - „ciasteczka”?


Poprzez pliki „ciasteczka” należy rozumieć dane informatyczne, w szczególności pliki tekstowe, przechowywane w urządzeniach końcowych użytkowników przeznaczone do korzystania ze stron internetowych. Pliki te pozwalają rozpoznać urządzenie użytkownika i odpowiednio wyświetlić stronę internetową dostosowaną do jego indywidualnych preferencji. „Ciasteczka” zazwyczaj zawierają nazwę strony internetowej z której pochodzą, czas przechowywania ich na urządzeniu końcowym oraz unikalny numer.

Pliki cookies, wykorzystywane są w celu: tworzenia anonimowych, zagregowanych statystyk, które pomagają zrozumieć w jaki sposób użytkownik korzysta ze stron internetowych dostosowanie zawartości i wyglądu strony do preferencji użytkownika

Używane ciasteczka na naszej stronie


  1. PHPSESSID - identyfikator sesji użytkownika
  2. PersistentQueueNumber,manageableQueueCookie0,goodsport – przechowuje kolejkę zdjęć
  3. offerclient - sesja klienta
  4. CMS_DEBUG – debugowanie strony
  5. jsltTestCookie – testowe ciasteczko
  6. CookieInfo - informacja o wyświetleniu powiadomienia dotyczącego użycia przez stronę plików cookies
  7. __utmaa, __utmab, __utmac, __utmaz - używane są przez usługę Google Analytics która pozwala na generowanie statystyk strony www
  8. ADMS_ID, storeregion, mbox, georouting_presented, BANNER_TYPE, s_pers, s_vi - adobe.com
  9. x-src, datr - używane przez facebook.com

Zmiana ustawień ciasteczek (cookies) w przeglądarkach:


- Opera
- Firefox
- Internet Explorer
- Chrome
- Safari

Wyłączenie akceptacji ciasteczek znacznie ogranicza funkcjonalność większości podstron witryny.