Teatr Słowacki w Krakowie
EN | PL
szklanepaciorki
dom_dzwieku
Teatr w Krakowie. Prolog
Wyzwolenie
Plastiki
In Dreams
Oboz Katarakta
Strona główna Aktualne spektakle Archiwum spektakli
 
Aktualności Repertuar Spektakle Zespół Teatr Galeria Bilety

Aktualne spektakle

Anton Czechow

Nie całkiem wesoła historia - Scena Miniatura (miejsca nienumerowane)

przekład: Maria Mongirdowa
adaptacja sceniczna: Anna Burzyńska
reżyseria: Józef Opalski
opracowanie muzyczne: Józef Opalski
scenografia i kostiumy: Przemysław Klonowski
reżyseria światła: Marta Saint Tokarz
Konsultacje wokalne: Halina Jarczyk
Konsultacje językowe: Natalia Lasoń
asystent reżysera: Małgorzata Jakubowska (UJ)
asystent reżysera: Paweł Łyżwiński (UJ)
asystent reżysera: Radosław Stępień (PWST)
inspicjent : Iwona Cieślik

Spektakl na podstawie opowiadania Antona Czechowa - tekstu uznawanego przez pokolenia krytyków i czytelników za arcydzieło. Przekonany o bliskości śmierci profesor próbuje za wszelką cenę nie dopuścić do rozpadu relacji z żoną, córką i przyjaciółką. Bohaterowie tej opowieści to ludzie, którzy utracili swoje miejsce w świecie i rozpaczliwie próbują odnaleźć ład, który być może nigdy nie istniał. Utwór ten nasycony jest cytatami z innych dzieł Antona Czechowa, m.in. Wiśniowego sadu, Wujaszka Wani, Trzech sióstrPłatonowa, skupiają się w nim, jak w soczewce, najbardziej charakterystyczne cechy pisarstwa tego przenikliwego dramaturga.

Ceny bilety:
normalny - 40 zł
ulgowy - 30 zł

 

Premiera: 12.03.2016

Czas trwania: 70 min


Obsada:

Nikołaj Stiepanowicz:   Grzegorz Mielczarek (gościnnie)
Waria:   Ewa Worytkiewicz (gościnnie)
Katia:   Joanna Mastalerz (gościnnie)
Liza:   Paulina Kondrak (PWST)
Michaił Fiodorowicz :   Tadeusz Zięba
Aleksander Adolfowicz Gnekker :   Sławomir Rokita
oraz:   Marcin Repetowski

Recenzje:

Jacek Cieślak, Historia z pytaniem o szczęście - wywiad z reżyserem Józefem Opalskim, /Rzeczpospolita/, 13.03.2016

Boję się takiej obojętności na życie, na sztukę, staram się z wszystkich sił z nią walczyć – mówi reżyser teatralny Józef Opalski.Rz: Trudno uwierzyć, ale to pierwszy Czechow w pana dorobku. Jakim klu[...]

...

Boję się takiej obojętności na życie, na sztukę, staram się z wszystkich sił z nią walczyć – mówi reżyser teatralny Józef Opalski.

Rz: Trudno uwierzyć, ale to pierwszy Czechow w pana dorobku. Jakim kluczem kierował się pan w wyborze głównego tekstu spektaklu?

Józef Opalski: Właśnie - trudno uwierzyć. A przecież Czechow towarzyszył mi "od zawsze". Jest jednym z moich ukochanych pisarzy i nie wyobrażam sobie mojego życia i pracy bez jego dzieł. Od kilku lat marzę o realizacji "Wiśniowego sadu", ale wciąż jakoś się nie składa... Od kiedy zacząłem myśleć o realizowanym teraz spektaklu, prześladuje mnie zdanie z "Nieciekawej historii": "Obojętność to paraliż duszy, przedwczesna śmierć". Boję się takiej obojętności na życie, na sztukę, staram się z wszystkich sił z nią walczyć. Dzisiaj, na finiszu pracy nad spektaklem, który nosi tytuł "Nie całkiem wesoła historia", widzę, jak bardzo rację miał Tomasz Mann, pisząc o arcydziele młodego Czechowa. W tym opowiadaniu jest już "cały" autor "Mewy", z wszystkimi jego obsesjami i słynnym pytaniem: Jak żyć? - i odpowiedzią: Nie wiem. "Czechow był piewcą beznadziejności" - pisze Lew Szestow w "Twórczości z niczego". A jednak w tym bezmiarze bólu nie ma krzyków, krwi, zbrodni. Jest zadziwiający spokój. Jak w "Wielkiej elegii dla Johna Donne'a" Josifa Brodskiego:

"Usnął John Donne, usnęło wszystko wokół,

Ściany, podłoga, obrazy, wazony,

Usnął stół, pościel, rygiel, hak śpią w mroku

Szafa i kredens, świeca i zasłony, (...)".

Jeśli uda się w naszym spektaklu uzyskać taką atmosferę, będę szczęśliwy.

Temat opowiadania "Nieciekawa historia" jest wręcz celebrycki. Pomimo sławy i uznania bohaterowi towarzyszy poczucie pustki, depresja. Obserwuje pan często powyższe zjawisko u artystów, znanych przyjaciół?

- Chciałoby się zapytać: Jak być szczęśliwym? Właśnie: Jak być szczęśliwym? - na to pytanie Czechow nie daje żadnej odpowiedzi. I ten spokój, i smutek są przerażające. Nie ma w jego utworach tragedii, krwi, rozdzierania szat, wielki pisarz nie straszy nas diabłem ani piekielną smołą. Może dlatego losy jego bohaterów są tak dotkliwe i tak bardzo dotykają wszystkich nas. Naturalnie, że znam wśród moich przyjaciół takie przypadki. Ludzi, którzy zrobili artystyczną czy naukową karierę i u których nagle pojawiają się depresja, otępiałość, niechęć do życia. A pozornie nie mają do tego żadnych powodów. Jest to z pewnością rodzaj choroby. Ale czy nadaje się do leczenia?

Adaptacji dokonała Anna Burzyńska, która do "Nieciekawej historii" dopisała również cytaty z dramatów Czechowa. Dokonywał pan korekt, poprawek w adaptacji? Uzupełniał ją?

- Ania jest osobą fantastyczną. Porozumiewamy się znakomicie, współpracujemy ze sobą od dawna. To przedstawienie w Teatrze im. J. Słowackiego w Krakowie jest naszą kolejną wspólną premierą. Oczywiście, że adaptację (w której znalazły się także fragmenty innych dzieł Czechowa) trzeba było przyoblec w konkret sceniczny, w indywidualności aktorów itd... A w zależności od teatralnych potrzeb dokonywać różnych ingerencji i zmian. Ale Ania ma do mnie zaufanie i wie, że te poprawki wynikają z konieczności teatralnych, a nie z fanaberii reżysera. Mam wspaniałą obsadę aktorską. Ale też niezwykłych i bardzo twórczych współpracowników: Przemysława Klonowskiego (scenografia) i Martę Saint-Tokarz (reżyseria światła). Byłbym niesprawiedliwy, gdybym nie wspomniał o asystentach. Jest ich aż trójka, moi studenci (Małgorzata Jakubowska, Paweł Łyżwiński i Radosław Stępień), pracowici i bardzo zdolni. A na dodatek całkowicie oddani i mnie, i Czechowowi. I jeszcze jedna sprawa, niezwykle istotna: oczywiste jest, że twórczość Becketta wyrasta z głębokiego przeżycia dzieł twórcy "Iwanowa". Trudno jednak znaleźć ślady bezpośrednie, gdyż Beckett nigdy nie skomentował żadnej sztuki Czechowa, ale za to wyraził głośno swój podziw dla jego niektórych opowiadań. W połowie lat 60. przeczytał tom Tchekhov, l'essentiel i powiedział Barbarze Brey, że szczególnie podobała mu się "Nieciekawa historia".

Z Grzegorzem Mielczarkiem pracował pan już w "Niżyńskim". Co wyróżnia tego aktora?

- Grzegorz (a pracujemy po "Kochanku" Pintera i "Niżyńskim. Zapiskach z otchłani" Anny Burzyńskiej po raz trzeci) należy do najwybitniejszych aktorów swojego pokolenia. To aktor, który może zagrać absolutnie wszystko: jest nie tylko wszechstronnie wykształcony, ale posiada też niezwykłą wrażliwość emocjonalną i wyczucie formy. Podważa wszystkie ogólniki, te ogólnie uznawane i te ogólnie szanowane. Zawsze jednak wynika to z najgłębszej analizy tekstu i rozwiązań scenicznych. To wulkan pomysłów i praca z nim przypomina trochę "jazdę bez trzymanki", nieustannie jednak twórczą i fascynującą. Jest też świetnym pedagogiem w PWST, co nie pozostaje bez znaczenia dla jego aktorstwa. Każde spotkanie z nim to wyzwanie, któremu usiłuję sprostać.

 źródło     

Paweł Głowacki, Z niczym w rękach, /Polskie Radio program II/, 16.03.2016

On, pół-trup Nikołaja Stiepanowicza – cała wyjątkowość aktorstwa Grzegorza Mielczarka, który zgasił patos.Wszystko, co mogło być - i co jest przecież w lwiej części opowiadania Czechowa – momentami be[...]

...

On, pół-trup Nikołaja Stiepanowicza – cała wyjątkowość aktorstwa Grzegorza Mielczarka, który zgasił patos.

Wszystko, co mogło być - i co jest przecież w lwiej części opowiadania Czechowa – momentami bez mała frenetycznym szyderstwem umierającego, jego bombastyczną ironią, malowniczym brakiem litości wobec swego „ja” i świata – Mielczarek wepchnął gdzieś głęboko w siebie. I tkwi to tam, przez godzinę i dziesięć minut przedstawienia, ciągle parzące, lecz zbędne już, gdyż już za późno na operę. Na zewnątrz został tylko dojmujący kostium powolnego zamierania. Chłód oka, ciemna intonacja zdań, senny gest, dłonie jak z wosku. Tyle. I to się nie zmienia. To już się nie zmieni. Zostanie, jak jest. Będzie, jak było. Żadnej już pocieszającej nowości. Nie bez przyczyny „Nieciekawa historia” była dla Samuela Becketta opowieścią najbliższą ze wszystkiego, co Antoni Czechow napisał. Opalski wie o tym dobrze, bardzo dobrze.

Kiedy więc Nikołaj Stiepanowicz, aby zamknąć Opalskiego ascetyczną elegię na niespieszne odchodzenie z niczym w rękach, powtarza w finale jej początek – przypomina się otwierające wczesną powieść Becketta „Murphy” zdanie to spokojne, nieubłagane.

„Słońce, nie mając wyboru, świeciło na nic nowego”.

 całość recenzji     

Judyta Pogonowicz, Wcale niewesoła historia, /Teatr Dla Was/, 17.03.2016

Spektakl trwa niewiele ponad godzinę - w tym czasie widz ma poczucie, że odpływa razem z głównym bohaterem w bezczas i bezruch. Można by pomyśleć, że inscenizacja Opalskiego jest z tego powodu nudna, [...]

...

Spektakl trwa niewiele ponad godzinę - w tym czasie widz ma poczucie, że odpływa razem z głównym bohaterem w bezczas i bezruch. Można by pomyśleć, że inscenizacja Opalskiego jest z tego powodu nudna, ale dzięki temu zabiegowi reżyser pokazał dogłębnie wnętrze bohatera, którego apatia i rozpacz nie pozostawiają publiczności obojętnej.

 całość recenzji     

Leszek Konarski, Nie całkiem wesoła, ale mądra historia, /„Przegląd” nr 14/2016/, 03.04.2016

Genialne opowiadanie Czechowa, które Józef Opalski adaptował na scenę, to historia dożywającego końca swoich dni profesora, który dawniej przez wszystkich doceniany, teraz wpada w stan intelektualnej [...]

...

Genialne opowiadanie Czechowa, które Józef Opalski adaptował na scenę, to historia dożywającego końca swoich dni profesora, który dawniej przez wszystkich doceniany, teraz wpada w stan intelektualnej pustki i rozpaczliwie próbuje odnaleźć sens życia. Powstał spektakl bardzo mądry, pełen poezji i refleksji, szczególnie godny polecenia seniorom. Co ciekawe, Czechow, pisząc to opowiadanie miał 29 lat. Rolę przeżywającego dylematy intelektualne Nikołaja Stiepanowicza gra z pasją Grzegorz Mielczarek. Towarzyszą mu Joanna Mastalerz, Ewa Worytkiewicz, Sławomir Rokita, Tadeusz Zięba Paulina Kondrak.

 

Wacław Krupiński, Pustka jest wszak bezszelestna, /Dziennik Polski/, 16.04.2016

Pustka jest wszak bezszelestna Zna Józef Opalski to zdanie Becketta? Nie wiem. Na pewno zna świetnie jego dzieło, zresztą nawet z Broniem Majem zagrał w jednoaktówkach Becketta, gdy obsadził ich sam[...]

...
Pustka jest wszak bezszelestna Zna Józef Opalski to zdanie Becketta? Nie wiem. Na pewno zna świetnie jego dzieło, zresztą nawet z Broniem Majem zagrał w jednoaktówkach Becketta, gdy obsadził ich sam Antoni Libera. Po co mu więc znajomość tego zdania, gdy zgłębił wszystkie inne zdania Irlandczyka, wpisane w kolejne akty jego teatru absurdu. Absurdu życia. Ale czy znał to zdanie, zanim przystąpił do realizacji „Nie całkiem wesołej historii”, spektaklu według Antoniego Czechowa, a ściślej jego opowiadania „Nieciekawa historia”? Opowiadania, które autorowi owego zdania spośród tekstów Czechowa było najbliższe. Niech więc padnie to zdanie: „Każde słowo jest jak niepotrzebna plama na ciszy i nicości”. Niech wybrzmi w kontekście tego spektaklu, w którym postaci z „Nieciekawej historii” autorka adaptacji scenicznej Anna Burzyńska połączyła z wyimkami z teatralnych sztuk Czechowa. Nie wiem (znów nie wiem), ile napisała Burzyńska. Ale pewnie Opalski i tak wiele usunął, bo on tę „Nie całkiem wesołą historię” postanowił opowiedzieć garstką słów. Ileż sekund w absolutnej ciszy siedzi na skraju łóżka bohater, zanim z wolna wypowie pierwsze słowa: „Nazywam się Nikołaj Stiepanycz...”. A potem równie wolno i beznamiętnie będzie snuł opowieść o swej samotności w życiu, które oto dobiega kresu. Ale to nie kres mu doskwiera, a poczucie nicości, sumy niespełnień, nieziszczalności. Obojętnie, które ze wspomnień przywoła, w każdym podobna pustka, niemożność porozumienia, jakiś cierń. A powracają te wspomnienia nachalnie, sen oddalając, bo i jak spać, gdy demony przeszłości wdzierają się zuchwale, ukazując kolejne porażki. I nijak wyrwać się z tego świata w rozsypce. Nijak uciec od strzępów obrazów, w których pojawiają się najbliżsi. Też zresztą ludzkie strzępy. Świat Nikołaja Stiepanycza jest bowiem światem nieszczęśników. Lgnących do siebie, a zarazem każdy to pojedyncza samotność. Samotna pojedyńczość. Rutynowe rozmowy z żoną (Ewa Worytkiewicz), rytualna troska o dorosłą córkę (Paulina Kondrak), jakieś nawroty z jej dzieciństwa, a tak naprawdę pustka, pustka - jak ujmie to Katia (Joanna Mastalerz), ukochana wychowanica, córka przyjaciela, której marzyła się scena. Córce Lizie marzy się z kolei wyrwanie z tego domu, wypełnionego drętwotą rozmów codziennych. Nic to, że absztyfikant (Sławomir Rokita) pokraczny i tandetny. W tym świecie nikt z nikim nie zbliży się naprawdę; Michaił (Tadeusz Zięba) też sam zostanie ze swą miłością do Katii. A może tak to tylko zapamiętał Nikołaj Stiepanycz? Wszak to jego seans wspomnień, jego porachunki z własnym życiem, jego obrazy... Nieważne, czy realne. On tak i tylko tyle zapamiętał. Tyle mu zostało z życia. Bezradny jest zatem wobec prośby zagubionej Kati: „Przecież pan jest moim przyjacielem… Kochany! Pan jest mądry, wykształcony! Proszę mi poradzić, co mam zrobić?”. - „Mówię szczerze, Katiu: nie wiem”. Opalski już wcześniej podarował nam taki seans obrazów z pamięci - i też w roli głównej obsadził Grzegorza Mielczarka, tyle że szaleńczego, rozedrganego. Był wszak wielkim Niżyńskim, tancerzem unoszącym się nad ziemią. Nie to co Nikołaj Stiepanycz, wbity w ciężkie łóżko. On nie musi się nigdzie śpieszyć, stąd w grze Grzegorza Mielczarka tyle pauz, zwolnień, niespiesznych gestów. Ostatnia stacja - rezygnacja. W całym tym niedługim, na scenie Miniatury wystawionym seansie, dominuje spokój. Pustka jest wszak bezszelestna; nawet scena szaleństwa Lizy rozgrywa się w ciszy spowijającej zwinięte na stole w kłębek ciało dziewczyny. Nigdy wcześniej Józef Opalski nie był jako reżyser tak powściągliwy, nigdy tak poetycko nie kondensował kadrów, nigdy nie opowiedział historii tak bezlitośnie. Nigdy tak lodowato nie przyłożył lustra przed twarze nasze. Zrobił spektakl precyzyjnie okrutny i okrutnie precyzyjny. Fakt, miał Grzegorza Mielczarka. Mógł sobie na to pozwolić.  http://www.dziennikpolski24.pl/aktualnosci/kultura/a/pustka-jest-wszak-bezszelestna,9880797/     

Joanna Marcinkowska, Spektakl nie całkiem dokończony?, /Dziennik Tetralny Kraków/, 06.05.2016

W tym spektaklu uderza niesamowita, głęboka samotność. Bohaterów Czechowa widzimy w ciemnych, cichych, małych pomieszczeniach. Ich wzajemne uczucia są raczej skrywane, a jeśli już znajdują ujście, to [...]

...

W tym spektaklu uderza niesamowita, głęboka samotność. Bohaterów Czechowa widzimy w ciemnych, cichych, małych pomieszczeniach. Ich wzajemne uczucia są raczej skrywane, a jeśli już znajdują ujście, to w sytuacji granicznej – kiedy potrzeba pomocy lub ktoś może odejść. Zagrożenie wymaga ujawnienia się. Jednak okazuje się, że nawet groźba rozstania z Katią nie zmusza go do okazania swoich uczuć wobec niej. Na końcu znów widzimy bohatera w białej koszuli. Znowu punktowiec, wokół ciemność. Główny bohater przedstawia się na końcu po raz kolejny. Ta ostatnia scena sugeruje, że możemy mieć przed sobą jedynie projekcję w głowie bohatera.

Można odnieść wrażenie, że spektakl mógłby toczyć się jak kanon, jednak za każdym razem uderzać w inne tony. W ten sposób moglibyśmy poznać różne rozwiązania, różne możliwości potoczenia się życia Nikołaja.

 całość recenzji     

Gabriela Letniowska - III rok filologii polskiej na Wydziale Polonistyki UJ, Bezsenność, wstyd, rozpacz..., /wyróżnienie w studenckim konkursie na recenzję spektaklu/, 13.05.2016

(...) Tego spektaklu nie chce się oglądać z boku, chce się stać w centrum, by słuchać myśli Nikołaja Stiepanowicza, czuć przestrach Warii, potrzebę swawoli Lizy i rezygnację Katii.(...) Relacja ojca i[...]

...

(...) Tego spektaklu nie chce się oglądać z boku, chce się stać w centrum, by słuchać myśli Nikołaja Stiepanowicza, czuć przestrach Warii, potrzebę swawoli Lizy i rezygnację Katii.

(...) Relacja ojca i córki, którą rozegrali Grzegorz Mielczarek i Paulina Kondrak, jest jedynym światełkiem w tej sztuce. To, co stworzył reżyser pomiędzy tymi dwoma jest esencją porozumienia się bez słów; zdecydowanie nie była to niemożność wypowiedzenia uczuć, a już na pewno nie nieporozumienie, lecz po prostu: oni nie musieli nic mówić.

(...) Idealna obsada, imponująca reżyseria światła i sceneria, która tworzy starannie dobrane tło natroju wewnętrznego bohaterów – to wszystko skłania by chcieć zobaczyć tę sztukę jeszcze raz.

 
Adres: pl. Św. Ducha 1, 31-023 Kraków centrala: 12 424 45 00, 12 424 45 11, 12 424 45 44 e-mail:
Uwaga: ta strona wykorzystuje pliki cookies. Więcej informacji o celu ich używania i zmianie ustawień przeglądarki znajdziesz tutaj. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie plików cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Czym są pliki "cookie" - „ciasteczka”?


Poprzez pliki „ciasteczka” należy rozumieć dane informatyczne, w szczególności pliki tekstowe, przechowywane w urządzeniach końcowych użytkowników przeznaczone do korzystania ze stron internetowych. Pliki te pozwalają rozpoznać urządzenie użytkownika i odpowiednio wyświetlić stronę internetową dostosowaną do jego indywidualnych preferencji. „Ciasteczka” zazwyczaj zawierają nazwę strony internetowej z której pochodzą, czas przechowywania ich na urządzeniu końcowym oraz unikalny numer.

Pliki cookies, wykorzystywane są w celu: tworzenia anonimowych, zagregowanych statystyk, które pomagają zrozumieć w jaki sposób użytkownik korzysta ze stron internetowych dostosowanie zawartości i wyglądu strony do preferencji użytkownika

Używane ciasteczka na naszej stronie


  1. PHPSESSID - identyfikator sesji użytkownika
  2. PersistentQueueNumber,manageableQueueCookie0,goodsport – przechowuje kolejkę zdjęć
  3. offerclient - sesja klienta
  4. CMS_DEBUG – debugowanie strony
  5. jsltTestCookie – testowe ciasteczko
  6. CookieInfo - informacja o wyświetleniu powiadomienia dotyczącego użycia przez stronę plików cookies
  7. __utmaa, __utmab, __utmac, __utmaz - używane są przez usługę Google Analytics która pozwala na generowanie statystyk strony www
  8. ADMS_ID, storeregion, mbox, georouting_presented, BANNER_TYPE, s_pers, s_vi - adobe.com
  9. x-src, datr - używane przez facebook.com

Zmiana ustawień ciasteczek (cookies) w przeglądarkach:


- Opera
- Firefox
- Internet Explorer
- Chrome
- Safari

Wyłączenie akceptacji ciasteczek znacznie ogranicza funkcjonalność większości podstron witryny.