Teatr Słowacki w Krakowie
EN | PL
Vernon Subutex
Tajemnice Wesela
Bolesław Śmiały
Rabacja
Zemsta
szklanepaciorki
Teatr w Krakowie. Prolog
Wyzwolenie
Plastiki
Strona główna Aktualne spektakle Archiwum spektakli
 
Aktualności Repertuar Spektakle Zespół Teatr Galeria Bilety

Archiwum spektakli

Obsady premierowe przedstawień po 1945 roku

Friedrich Dürrenmatt

Frank V. Komedia bankierska

muzyka: Paul Burkhard
reżyseria: Krzysztof Babicki
scenografia: Marek Braun
kostiumy: Barbara Wołosiuk
reżyseria światła: Olaf Tryzna
choreografia: Kamila Jankowska
choreografia: Witold Jurewicz
kierownictwo muzyczne: Halina Jarczyk
asystent reżysera: Sławomir Rokita
inspicjent : Anna Wójcicka

Sceniczny rarytas zarówno dla znawców i wielbicieli dzieł wybitnego dramatopisarza szwajcarskiego, jak i dla widzów mniej obeznanych z jego twórczością. Utrzymana w konwencji groteski i czarnego humoru tragikomedia muzyczna, której akcja dzieje się w wielkim banku będącym swego rodzaju metaforą współczesnego świata, owładniętego pogonią za pieniądzem, skażonego zanikiem prawdziwych relacji międzyludzkich i kryzysem wartości. Napisana pod koniec lat 50., jedyna sztuka muzyczna w dorobku Durrenmatta została niemal całkowicie zapomniana – na scenach teatrów polskich pojawiła się w 1962 roku trzykrotnie (w reż. J. Golińskiego, K. Swinarskiego oraz J. Jarockiego) - i od tej pory nie była wystawiana. Dzisiaj sztuka ta brzmi jednak zdumiewająco aktualnie, a jej realizacja w Teatrze im. Juliusza Słowackiego w Krakowie jest, w pełnym tego słowa znaczeniu, jej ponowną premierą.

 

muzycy:

Halina Jarczyk - skrzypce

Jacek Bylica - fortepian

Tomasz Kudyk - trąbka

Leon Olejniczak - perkusja

Grzegorz Piętak - kontrabas

Tomasz Suchowiejko - saksofon

 

wiersze w przekładzie Joanny Kulmowej

 

ceny biletów:

normalne

I miejsca 40 zł

II miejsca 35 zł

ulgowe

I miejsca 30 zł

II miejsca 25 zł

 

 

Licencja na wystawienie utworu została wydana przez Stowarzyszenie Autorów ZAIKS

 

Prawa do wystawienia utworu posiada Musikverlag und Bühnenvertrieb, Zürich AG, Zürich

 

Premiera: 19.09.2008

Czas trwania: 2 godz. 20 min.


Obsada:

FRAUGOTT VON FRIEDEMANN :   Marek Litewka
/ FRAUGOTT VON FRIEDEMANN :   Przemysław Chojęta (gościnnie)
FRANK V dyrektor banku :   Tomasz Międzik
OTYLIA jego żona :   Dorota Godzic
/ OTYLIA jego żona :   Lidia Bogaczówna
HERBERT ich syn:   Krzysztof Piątkowski
FRANCISZKA ich córka :   Karolina Kominek (gościnnie)
BOCKMAN prokurent :   Feliks Szajnert
RICHARD EGLI:   Krzysztof Jędrysek
FRYDA FURST :   Beata Fudalej (gościnnie aktorka Teatru Narodowego
~   Marta Bizoń
HABERLIN :   Rafał Dziwisz
KAPPELER :   Sławomir Rokita
SCHMALZ :   Tadeusz Zięba
HEINI :   Paweł Smagała
GUILLAUME :   Grzegorz Łukawski
PAN PIAGET :   Tomasz Wysocki
PANI APOLONIA STREULI :   Ewa Worytkiewicz (gościnnie)
PAN SCHLUMPF :   Wojciech Skibiński
Kelnerka :   Marta Konarska


Spektakl "Frank V. Komedia bankierska" zrealizowano przy pomocy finansowej Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. 

Recenzje:

Joanna Targoń, Opera się broni, gorzej z teatrem, /Gazeta Wyborcza - Kraków nr 222 /, 22.09.2008

Przedstawienie Krzysztofa Babickiego jest porządne i solidne. Akcja toczy się sprawnie, muzyka brzmi dobrze, aktorzy trzymają styl.(...) Kariera sztuki Dürrenmatta w Polsce była nagła, ale krótka. W 1[...]

...

Przedstawienie Krzysztofa Babickiego jest porządne i solidne. Akcja toczy się sprawnie, muzyka brzmi dobrze, aktorzy trzymają styl.(...) Kariera sztuki Dürrenmatta w Polsce była nagła, ale krótka. W 1962 r. zabrali się za nią trzej młodzi wówczas reżyserzy - i to nie byle jacy, bo Konrad Swinarski (w Warszawie), Jerzy Jarocki (w Katowicach) i Jerzy Goliński (w Gdańsku). Premiery odbyły się jedna po drugiej, dwie w maju, jedna w czerwcu. No i na tym "Frank V" zakończył polską karierę - do piątkowego wieczoru w Teatrze im. Słowackiego. Wydostany z wieloletniego niebytu dramat okazał się całkiem świeży, dobrze więc, że go przypomniano. (...) Niewątpliwie włożono dużo pracy w przygotowanie spektaklu, zwłaszcza muzyczne - a muzyka Paula Burkharda łatwa do śpiewania nie jest, nie ma tu melodyjnych przebojów jak choćby w Weillowskiej "Operze za trzy grosze". Starannie opracowana została także choreografia i ruch sceniczny, gesty i geściki. Reżyser zadbał o płynność narracji - sceny następują po sobie zgrabnie, w czym dopomaga oszczędna scenografia - pusta scena z zapadnią i kulisami, z których wysuwane są potrzebne meble i rekwizyty.

 

Magda Huzarska-Szumiec, Lubię zapach świeżych gazet, /Polska Gazeta Krakowska nr 223 /, 24.09.2008

Na widowni teatru siadam nie po to, by po raz kolejny konstatować szeleszczące gazetowym papierem historie, tylko by wyciągać bardziej uniwersalne wnioski, zastanowić się nad sprawami, które umykają [...]

...

Na widowni teatru siadam nie po to, by po raz kolejny konstatować szeleszczące gazetowym papierem historie, tylko by wyciągać bardziej uniwersalne wnioski, zastanowić się nad sprawami, które umykają gdzieś w codziennym pośpiechu. Dał mi na to szansę "Frank V. Komedia Bankierska" w Teatrze im. J. Słowackiego.(...) Krzysztof Babicki wystawiając "Franka V" wzniósł sztukę Dürrenmatta na poziom poetyckiej metafory. Jak widać zrobił to z pełną premedytacją, bo napisana 46 lat temu historia brzmi dziś wyjątkowo współcześnie. Jest to bowiem opowieść o banku, którego właściciele i pracownicy postanowili dokonać przekrętu życia.

Autor pokazał tu okrutne mechanizmy rządzące kapitalistycznym systemem, które jakoś nas wcale nie dziwią, a wyrachowanie bohaterów jesteśmy w stanie przełożyć na zachowania panów X i Y, pokazywanych w telewizyjnych wiadomościach.

Jednak reżyser nie wyłożył tego wprost. Pozwolił nam wejść w świat teatralnej ułudy, bawić się konwencjami i formalnymi zabiegami, które sprawiają, że z przedstawienia wysnuwa się nie tylko istotne wnioski, ale też świetnie się je ogląda. W pamięć zapadają sceniczne obrazy, zatrzymani niczym w fotograficznym kadrze aktorzy, wkomponowani w przestrzeń zaprojektowaną przez scenografa Marka Brauna.

Przestrzeń z jednej strony wyrafinowaną plastycznie, a z drugiej zwyczajnie dowcipną. Choćby wtedy, kiedy zapadnia, na której zjeżdża w dół niczym operowy śpiewak Guillaume (Grzegorz Łukowski), okazuje się grobem, który zaraz będzie on zmuszony kopać.

Nie bez powodu nasunęło mi się to skojarzenie, bo przedstawienie ma doskonale przemyślaną formę muzyczną, która dodaje mu lekkości. Zasługa w tym coraz lepiej śpiewających aktorów Słowackiego i orkiestry, prowadzonej zdecydowaną ręką kierownika muzycznego sceny Haliny Jarczyk.

Bez wątpienia z widowiska zapamiętam songi zaśpiewane przez naczelnego bankowego hipokrytę Tomasza Międzika i jego zimną, pozbawioną wszelkich skrupułów żonę Doroty Godzic. Długo nie zapomnę bankierskiego tria w wykonaniu Rafała Dziwisza, Sławomira Rokity i Tadeusza Zięby, no i przede wszystkim pary czołowych bohaterów fantastycznej Frydy Beaty Fudalej i Richarda Krzysztofa Jędryska.

Ona gra tu zasuszoną pracownicę banku, która od 20 lat marzy o tym, by wyjść za mąż za Richarda. On wcale się przed tym nie wzbrania, ale tylko do momentu, kiedy nad miłość do kobiety przekłada miłość do pieniędzy. Po nocach może się śnić nerwowo wykręcana, lewa ręka aktora, kiedy postanawia w imię wyższych interesów zamordować narzeczoną, troszcząc się przedtem, by nie zmarzła. Razem śpiewają przepiękny duet o domu z ogródkiem, który o dziwo nawet w sytuacji scenicznej groteski potrafi wzruszyć. (...)

 

Justyna Stasiowska, Karuzela zła , /Dziennik Teatralny Kraków/, 26.09.2008

(...) "Frank V. Komedia bankierska" w Teatrze im. Juliusza Słowackiego jest świetnym spektaklem skupiającym się na wydobyciu z tragikomedii muzycznej całej śpiewności tekstów Durrenmatta. Groteska typ[...]

...

(...) "Frank V. Komedia bankierska" w Teatrze im. Juliusza Słowackiego jest świetnym spektaklem skupiającym się na wydobyciu z tragikomedii muzycznej całej śpiewności tekstów Durrenmatta. Groteska typowa dla szwajcarskiego dramaturga staje się silniejsza, jeżeli to w ogóle możliwe, dzięki użyciu formy musicalowej. Czarny humor, elementy powieści kryminalnej, ironia łączą się z świetną oprawą muzyczną opowiadając o banku i systemie, w którym ludzi nie stać na karę tylko łaskę.(...) Reżyser Krzysztof Babicki nie skupia się na aktualności nadając sztuce cechy konkretnej rzeczywistość. Wykorzystuje formę musicalu, aby wyeksponować problem zaniku wartości i świata, w którym rozmowa jest grą i rywalizacją, a nie sposobem komunikacji. "Frank V" jest zwierciadłem, w które możemy zaglądnąć w każdym momencie i dostrzec teraźniejsze konflikty i problemy. Przestawienie jest jak oko, śledzące zachowanie widza i zmuszające go do zastanowienia się, z czego naprawdę się śmieje.(...)Muzyka i choreografia wspaniale uzupełniają spektakl. Teksty piosenek wzbogacone o takie tło mają niezwykłą siłę oddziaływania. Aktorzy w utworach dopełniają scenografii i jest to najbardziej widoczne w ostatniej scenie, gdy aktorzy rzędem stoją nad zapadnią, a z jej mroków wyłaniają się głowy kolejnych wykonawców, co jest idealnym przedłużeniem przewrotów akcji stosowanych przez Friedricha Durrenmatta.

Wielką przyjemnością było oglądanie aktorów w tej tragikomedii.(...)

 

Tomasz Mościcki, Późny powrót z czyśćca literatury, /Dziennik nr 226 dodatek - Kultura/, 26.09.2008

(...)Przedstawienie Krzysztofa Babickiego w krakowskim Teatrze im. Juliusza Słowackiego jest powrotem w najlepszym stylu. Właściwe to prapremiera po 46 latach i to w zupełnie innym czasie - polskiego [...]

...

(...)Przedstawienie Krzysztofa Babickiego w krakowskim Teatrze im. Juliusza Słowackiego jest powrotem w najlepszym stylu. Właściwe to prapremiera po 46 latach i to w zupełnie innym czasie - polskiego kapitalizmu z nieludzką twarzą. Dopiero dziś "komedia bankierska" brzmi silnie i bardzo świeżo. To zresztą jedno z najlepszych przedstawień Babickiego w ostatnich latach (na tej samej scenie zrealizował choćby udaną "Pułapkę" Różewicza), czyste formalnie, z minimalistyczną scenografią, zaznaczającą zmianę miejsca akcji jedynie wyjeżdżającymi z kulis platformami. Na nich tylko szkicowo zaznaczone okienka kasowe, łóżko, na którym skona toczony rakiem Bockman (świetna rola Feliksa Szajnerta). Ze scenicznej zapadni wynurzy się bankowa kasa - grób tytułowego bohatera. Żadnych naddatków, rzeczywistość banku - wylęgarni zbrodni niosą działaniem aktorzy i muzyka w świetnym, bardzo brechtowskim opracowaniu Haliny Jarczyk. Mamy tu kilka doprawdy znakomitych ról: tytułowy Frank V w wykonaniu Tomasza Międzika, cyniczny do szpiku kości Egli Krzysztofa Jędryska. Wreszcie i brawurową partię gościnnie pojawiającej się w Słowackim Beaty Fudalej, która gra Fridę Furst, groteskowo przerysowaną kurewkę zmieniającą się w starą pannę o kanciastych, zdecydowanie niekobiecych ruchach gorączkowo chwytającą ostatnią szansę zmiany życia. (...)

 

Agnieszka Dziedzic, Z miłości do pieniędzy, /Teatralia Kraków/, 01.10.2008

(...)Bezwzględna pogoń za pieniądzem, frustracje zawodowe i pracoholizm - reżyser, Krzysztof Babicki, skoncentrował się na najbardziej aktualnych problemach współczesnego świata, ale dzięki operowani[...]

...

(...)Bezwzględna pogoń za pieniądzem, frustracje zawodowe i pracoholizm - reżyser, Krzysztof Babicki, skoncentrował się na najbardziej aktualnych problemach współczesnego świata, ale dzięki operowaniu kontrastowymi sytuacjami, swobodnym przejściom od epizodów tragicznych ku elementom czarnego humoru, uniknął niepotrzebnego patosu czy moralizatorsko - dydaktycznego wydźwięku. Miałam wrażenie, że reżyser wycofał się gdzieś w głąb, zrezygnował z ingerowania w dzieło i pozwolił mu żyć własnym życiem, a sam stał się zwykłym obserwatorem, przyjmującym kolejne wydarzenia takimi jakie są, bez komentarza. Takie działanie charakteryzowało pierwszą część przedstawienia, zakończoną świetną sceną śmierci prokurenta Bockmana, wyniszczonego przez pracę w banku, która wpędziła go w nerwicę, co w rezultacie doprowadziło do raka żołądka.(...) Niewątpliwym atutem przedstawienia jest oszczędna scenografia, dawkowana z dużym wyczuciem. Scenograf nie uciekł się, w tak już popularne, minimalistyczne, czysto abstrakcyjne formy, ale dokonał przemyślanej redukcji szczegółów, by w prostych przedmiotach zamknąć ciągi znaczeń, które powołać do życia może dopiero nasza wyobraźnia.(...)

 

Wojciech Markiewicz, Zbrodnia doskonała, /Temi nr 40, Tarnów/, 01.10.2008

(...) Wręcz "Machiavellicznie" wybrnęli z sytuacji dyrektor teatru J. Słowackiego i dyrektor-reżyser z Teatru im. J. Osterwy w Lublinie Krzysztof Babicki. Komedia bankierska "Frank V" została napi[...]

...

(...) Wręcz "Machiavellicznie" wybrnęli z sytuacji dyrektor teatru J. Słowackiego i dyrektor-reżyser z Teatru im. J. Osterwy w Lublinie Krzysztof Babicki. Komedia bankierska "Frank V" została napisana jakby na nasze czasy. Muzyka Paula Burcharda- trudna a zarazem porywająca - trafia w sedno dramatu. Brzmi podobnie jak muzyka Kurta Weila w "Operze za trzy grosze". Złodziejski bank, od którego nie ma ucieczki, tajemnicze zejścia pracowników, mafijne układy... Skąd to znamy? Gangsterstwo wszelkie jest wytworem mieszczańskiej moralności. Zbrodnia jest koniecznością. Czy jest doskonała? Czy jest doskonała? W formie scenicznej na pewno. Świetne role Grzegorza Łukawskiego, Tomasza Międzika, Krzysztofa Jędryska a nade wszystko pań- Doroty Godzic i porywającej, kiedyś krakowskiej, dziś już narodowej-warszawskiej Beaty Fudalej.(...)

 

Tadeusz Nyczek, Opera za trzy euro, /Przekrój nr 40/02.10/, 02.10.2008

(...) "Frank V" jest bardzo dobrze napisany i świetnie skonstruowany, kręci się jak szwajcarski zegarek (...) Babicki miał prostsze zadanie: nie musiał gwałcić tekstu, wystarczyło mu znaleźć adekwatną[...]

...

(...) "Frank V" jest bardzo dobrze napisany i świetnie skonstruowany, kręci się jak szwajcarski zegarek (...) Babicki miał prostsze zadanie: nie musiał gwałcić tekstu, wystarczyło mu znaleźć adekwatną formę sceniczną do "opery bankierskiej", pełnej zabawnych arii i dialogów. I znalazł ją w eleganckiej, "nowoczesnej" konwencji komediowo-slapstickowej, którą trzymają szybkie, półkabaretowe aktorstwo (dawno nie widziałem zespołu Słowackiego w tak dobrej i równej formie) i scenki-skecze rozgrywane niemal bez scenografii. Tak można było grać 30 i 40 lat temu, nie dziwota więc, że tę przewidywalną i oswojoną nowoczesność łykało się bez oporów. (...)

 

Marek Bogdan Zabiegaj, Metafora czasów bez wartości, /Gazeta Polska nr 42/15.10.08/, 16.10.2008

(...)Podążając za wartką akcją sztuki, szybko orientujemy się, że ukazane na scenie mechanizmy rządzące kapitalistycznym systemem wcale nas nie dziwią, są nam nawet dziwnie bliskie. To przerażające wy[...]

...

(...)Podążając za wartką akcją sztuki, szybko orientujemy się, że ukazane na scenie mechanizmy rządzące kapitalistycznym systemem wcale nas nie dziwią, są nam nawet dziwnie bliskie. To przerażające wyznanie każe traktować sztukę Dürrenmatta jako ponadczasową.

Oszczędna scenografia Marka Brauna sprawnie organizuje przestrzeń scenicznych działań. Niezwykle istotną rolę w przedstawieniu odgrywa klimat dźwiękowy, z trudną fakturą muzyczną Paula Burkharda - pogłębione w tonacji psychologicznej songi, podobnie jak w operach werystycznych Verdiego, są komentarzem scenicznych zdarzeń. Orkiestra prowadzona z wirtuozowskim rozmachem przez Halinę Jarczyk daje mocne oparcie wykonawcom wzruszających songów. Zespół aktorski: Beata Fudalej, Rafał Dziwisz, Tomasz Międzik, Tadeusz Zięba, Sławomir Rokita, Krzysztof Jędrysek zaprezentował nie tylko całe bogactwo środków wyrazu aktorskiego, ale i doskonałą dyspozycję wokalną. Na wyróżnienie zasłużyli sprawni w rolach epizodycznych Ewa Worytkiewicz i Wojciech Skibiński. Szczerze polecam krakowski spektakl.

 

Waldemar Wasztyl, Nie rzucim banku skąd nasz ród, /Teatr nr 12/12.2008/, 19.12.2008

Dramat Dürrenmatta pojawił się w 1962 roku od razu na trzech polskich scenach. (...) Dzisiaj przypomina ten tekst Krzysztof Babicki. Czyni to niezwykle starannie, w formie pełnej wdzięku i elegancji ([...]

...

Dramat Dürrenmatta pojawił się w 1962 roku od razu na trzech polskich scenach. (...) Dzisiaj przypomina ten tekst Krzysztof Babicki. Czyni to niezwykle starannie, w formie pełnej wdzięku i elegancji (...) Beata Fudalej w roli Frydy Fürst i Krzysztof Jędrysek jako Richard Egli. Temu duetowi rzeczywiście udało się rozkołysać rytm scen. Igrają żywiołem groteski, na pięciolinii kontrastów komponują rozwichrzone, ale przekonujące kreacje.

 

Jolanta Ciosek, Kulturalne podsumowanie 2008 roku, /Dziennik Polski/, 30.12.2008

Jeśli świat jest bankiem, jak chciał Dürrenmatt w swej komedii bankierskiej, w którym z człowieka wysysa się ostatni grosz, a człowiek dla pieniądza zdolny jest do każdej podłości - to Babickiemu udał[...]

...

Jeśli świat jest bankiem, jak chciał Dürrenmatt w swej komedii bankierskiej, w którym z człowieka wysysa się ostatni grosz, a człowiek dla pieniądza zdolny jest do każdej podłości - to Babickiemu udało się bardzo zgrabnie tę tezę wyprowadzić. Stworzył spektakl klarowny o epoce Franka V. A całość zamknął w ciekawej formie świata ludzi - marionetek. Przerażająca jest gorycz świata rządzonego przez franka i owładniętego chciwością, czego doświadczamy w dobie znów panującego kryzysu.

 

Joanna Targoń, Teatralne Naj...naj...naj... - Rok 2008 w teatrach krakowskich, /Gazeta Wyborcza 3-4.01.2008/, 08.01.2009

Poszczególności. To przede wszystkim aktorzy, role, fragmenty, które zostają w pamięci. (...) Beata Fudalej i Krzysztof Jędrysek we "Franku V" Durrenmatta w reżyserii Krzysztofa Babickiego(...) - swob[...]

...

Poszczególności. To przede wszystkim aktorzy, role, fragmenty, które zostają w pamięci. (...) Beata Fudalej i Krzysztof Jędrysek we "Franku V" Durrenmatta w reżyserii Krzysztofa Babickiego(...) - swobodnie i pewnie porusxzają się między powagą i groteską.

 

 

Marta Odziomek, Z uśmiechem nam do twarzy, /www.artpapier.com/, 04.02.2009

O przystawalność treści do dzisiejszego świata można by się długo spierać, ale każdy, kto widział "Franka V", nie mógł nie dostrzec rewelacyjnego aktorstwa niemal całej trupy krakowskiego "Słowaka". [...]

...

O przystawalność treści do dzisiejszego świata można by się długo spierać, ale każdy, kto widział "Franka V", nie mógł nie dostrzec rewelacyjnego aktorstwa niemal całej trupy krakowskiego "Słowaka".

 

Elżbieta Baniewicz, Dürrenmatt po latach - "Frank V. Komedia bankierska" w reż. Krzysztofa Babickiego w Teatrze im. Słowackiego w Krakowie i "Romulus Wielki" w reż. Krzysztofa Zanussiego w Teatrze Polonia w Warszawie. Pisze Elżbieta Baniewicz w Twórczości., /Twórczość nr 5/05.2009/, 20.05.2009

Aktorzy Teatru Słowackiego wykonują trudne muzycznie songi z towarzyszeniem orkiestry bardzo dobrze. Role mówione również, zwłaszcza duet Krzysztof Jędrysek i Beata Fudalej. On - szef personalny banku[...]

...

Aktorzy Teatru Słowackiego wykonują trudne muzycznie songi z towarzyszeniem orkiestry bardzo dobrze. Role mówione również, zwłaszcza duet Krzysztof Jędrysek i Beata Fudalej. On - szef personalny banku Richard Egli, ona - szara biurowa myszka Fryda Fürst (przeistaczająca się w damę lekkich obyczajów, by odzyskiwać od klientów pieniądze) marzą o małżeństwie oraz gromadce dzieci w słodkim domku z ogródkiem. Gdy bank znajdzie się w tarapatach, on nie zawaha się zabić ją w piwnicy, jak robił to wiele razy; i tylko ze względu na pamięć dwudziestoletniego związku owinie głowę "ukochanej" szalem, gdy ona pokornie schodzić będzie na miejsce kaźni. Także Tomasz Mędzik, jako Frank V, i Dorota Godzić, jako jego żona Otylia, wykonują swe zadania aktorsko-wo-kalne z lekkością, bez cienia psychologii, co jednak nie odejmuje im prawdy scenicznych wcieleń. Zwłaszcza w scenie unicestwiania Bóckmana (Feliks Szajnert), który chciał opowiedzieć publicznie o zbrodniach swych szefów z banku. Otylia dokonuje (śpiewając song) eutanazji, a chory marzy, "by znów tryskać zdrowiem". Tylko pani Streuli (Ewa Worytkiewicz) udało się wygrać z bankiem, to znaczy otrzymać odszkodowanie za spalony dom - za cenę kalectwa; dumna ze zwycięstwa zjawia się na wózku cała w bandażach.

 

 
Adres: pl. Św. Ducha 1, 31-023 Kraków centrala: 12 424 45 00, 12 424 45 11, 12 424 45 44 e-mail:
Uwaga: ta strona wykorzystuje pliki cookies. Więcej informacji o celu ich używania i zmianie ustawień przeglądarki znajdziesz tutaj. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie plików cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Czym są pliki "cookie" - „ciasteczka”?


Poprzez pliki „ciasteczka” należy rozumieć dane informatyczne, w szczególności pliki tekstowe, przechowywane w urządzeniach końcowych użytkowników przeznaczone do korzystania ze stron internetowych. Pliki te pozwalają rozpoznać urządzenie użytkownika i odpowiednio wyświetlić stronę internetową dostosowaną do jego indywidualnych preferencji. „Ciasteczka” zazwyczaj zawierają nazwę strony internetowej z której pochodzą, czas przechowywania ich na urządzeniu końcowym oraz unikalny numer.

Pliki cookies, wykorzystywane są w celu: tworzenia anonimowych, zagregowanych statystyk, które pomagają zrozumieć w jaki sposób użytkownik korzysta ze stron internetowych dostosowanie zawartości i wyglądu strony do preferencji użytkownika

Używane ciasteczka na naszej stronie


  1. PHPSESSID - identyfikator sesji użytkownika
  2. PersistentQueueNumber,manageableQueueCookie0,goodsport – przechowuje kolejkę zdjęć
  3. offerclient - sesja klienta
  4. CMS_DEBUG – debugowanie strony
  5. jsltTestCookie – testowe ciasteczko
  6. CookieInfo - informacja o wyświetleniu powiadomienia dotyczącego użycia przez stronę plików cookies
  7. __utmaa, __utmab, __utmac, __utmaz - używane są przez usługę Google Analytics która pozwala na generowanie statystyk strony www
  8. ADMS_ID, storeregion, mbox, georouting_presented, BANNER_TYPE, s_pers, s_vi - adobe.com
  9. x-src, datr - używane przez facebook.com

Zmiana ustawień ciasteczek (cookies) w przeglądarkach:


- Opera
- Firefox
- Internet Explorer
- Chrome
- Safari

Wyłączenie akceptacji ciasteczek znacznie ogranicza funkcjonalność większości podstron witryny.